
"Zapowiedź" to jeden z bardziej reklamowanych filmów tego roku, słuch jednak o nim zaginął zaraz po premierze. Tajemniczy wizerunek tego obrazu i gwiazda w postaci Nicholasa Cage'a, który od kilku lat jest na topie miały zaowocować sukcesem. Sukcesu jednak nie było, a "Zapowiedź" przeleciała przez kina niczym ogórek kiszony zjedzony na pusty żołądek. Czy słusznie?
Fabuła "Knowing" (bo taka jest angielska nazwa, która lepiej oddaje to o czym jest ta produkcja) oscyluje wokół kapsuły czasu. Nie chodzi jednak o maszynę, a o szczelnie zamknięte naczynie w którym można bezpiecznie przechować wiedzę dla przyszłych pokoleń. Dyrekcja pewnej szkoły w ramach uroczystości jej założenia, poprosiła dzieci by narysowały swoją wizje tego, jak świat będzie wyglądał za 50 lat, po czym umieściła je w kapsule czasu. Jedna dziewczynka jednakże zamiast rysunku, napisała na kartce ciąg tajemniczych liczb.
50 lat później, w wyniku zbiegu okoliczność trafiają one do naukowca, którego gra Nicholas Cage. Pewnej nocy, zalewając smutki w alkoholu przypadkiem coś zauważa - okazuje się że jeden z numerów na rysunku odpowiada dacie 11 września oraz dokładnej liczbie ofiar zamachu na WTC. Sprawdzając kolejne daty okazuje się, że wszystkie odpowiadają katastrofą z przeszłości. Główny bohater wpada w obsesje wyjaśnienia jakim cudem ta lista powstała i co oznaczają zaszyfrowane trzy ostatnie daty.
Tak w zasadzie przedstawia się fabuła i chociaż brzmi smacznie to wszystko rozbija się o to, co się dzieje dalej. Nie chcąc streszczać filmu powiem prosto - z ciekawej atmosfery pewnego mistycyzmu, film przechodzi w pseudo detektywistyczny thriller trochę jak Kod Leonardo Davinci, i na dobre tej produkcji to nie wychodzi. Autorzy mieli dobry pomysł, który zmarnowali sporą ilością naiwnych i sztucznych scen. Widać to szczególnie pod koniec filmu, gdzie podobnie jak w produkcji Dzień w którym zatrzymała się ziemia, bohaterowie postanawiają zachowywać się banalnie a wręcz idiotycznie doprowadzając widza do niezłej frustracji, przez co zamiast skupić się na filmie, wyzywa on główną bohaterkę od idiotek.
Z aspektów technicznych to efekty specjalne jak i dźwięk stoją na przyzwoitym poziomie chociaż wiele osób zarzucam im nienaturalność. Jedną z ciekawszych scen ostatnich lat jaką widziałem to palący się ludzie wychodzący z rozbitego samolotu - całkiem przerażający widok. O reszcie nie da się wiele powiedzieć, po prostu standard dzisiejszego kina.
Próbując jak najtrafniej opisać "Zapowiedź" nie można nie wspomnieć o jej zakończeniu. Można je uznać za niezwykle zaskakujący i błyskotliwy pomysł reżyserski porównywalny ze zdaniem I see dead people z Szóstego zmysłu, albo też za najbardziej idiotyczną i bezsensowną wizję, do której trudno by było znaleźć dobre porównanie (prowizorycznie określmy ją sieczką dziesięciolecia). Wybór jest wasz i z pewnością się o jego ocenę z kimś pokłócicie. A wracając do pytania z początku, czyli czemu o filmie słuch zaginął, to chyba odpowiedź jest dosyć prosta - jest to po prostu jeden z tych niezłych filmów, które mają swoje 5 sekund i niczym biegunka dają chwilową ulgę po której następuje piekące zakończenie. Po "Zapowiedzi" będziecie podcierać się z mieszanymi uczuciami. Tak czy siak film powinniście zobaczyć, choćby po to by mieć o nim wyrobione zdanie.
© 2009 Zrecenzował Filip 'Holden' Bożejowski