Książka - rzecz która zostaje w nas na dłużej - jeśli tylko wykażemy trochę wysiłku i jakąś od początku do końca przeczytamy. Poniższe książki to nie tylko pozycje, które epatują opisami wojny nuklearnej i zagłady ludzkości. To także opisy historii alternatywnych, naukowe rozważanie i analiza ludzkich zachowań. A że warto czytać to do dzieła!
Opisy książek na ogół pochodzą z samych książek (okładka) lub z czasopism. Jednak tam gdzie to wyraźnie podano, mają one swojego autora.
Spis opowiadań poruszających tematykę postnuke/postapo jest umieszczony w poddziale Opowiadania.

Trudno mówić o lekturze postapokaliptycznej, jeśli fabuła książki, pomimo swej rozbudowanej wspaniałości, rozmachu i epickości, nie uwzględnia w sekwencji wydarzeń samej apokalipsy. Świat kończy się z odgłosem mdłego "puff", niesłyszanego oczywiście ze względu na różnorakie przeszkody akustyczne. Słowo ostrzeżenia należy się zatem każdemu, kto chce sięgnąć po tę pozycję: to nie jest powieść postapokaliptyczna! Z drugiej strony co z tego, skoro...
| ⇒ Menu |

Naiwna, czy przemyślana? To pytanie towarzyszyło mi już od pierwszych stron Cieplarni Briana Aldissa. Napisana w 1962 roku powieść dzisiejszym czytelnikom może wydawać się nieco dziecinna, za bardzo ulatująca w sferę czystej, niepopartej nauką fantazji, może wreszcie odstraszać skuteczniej niż mogłaby przyciągać, nudzić i żenować. Właściwie z każdym z tych doznań miałem do czynienia podczas jej czytania. Wtedy też zastanawiałem się dlaczego Cieplarnia zdobyła jedną z najbardziej prestiżowych w światku literatury science fiction nagrodę Hugo. Będąc szczerym, nie do końca udało mi się to ustalić. W wykreowanym przez Aldissa świecie, odległym od naszego o miliardy lat, istnieje jednak coś, co może przyciągnąć czytelnika, nawet mimo wszystkich podanych przeze mnie wad.
| ⇒ Menu |

Był ocalałym z katastrofy wędrowcem, który wymieniał opowieści na prowiant i schronienie w okrutnym świecie po straszliwej wojnie. Pewnego mrocznego dnia dotknęło go zrządzenie losu. Pożyczył sobie kurtkę dawno zmarłego pocztowca, by schronić sie przed zimnem. Stary, wytarty strój nadal miał moc jako symbol nadziei. Przyodziany w tę kurtkę zaczął snuć swą najwspanialszą opowieść o odradzającej się ojczyźnie.
Powieść Davida Brina jest historią o kłamstwie, które stało się najpotężniejszą prawdą, jest dramatyczną sagą o człowieku, który przebudził ducha Ameryki, posiłkując się moca marzenia.
"Świat stworzony przez Brina jest przerażający, a postać listonosza skłania do przemyśleń." - Los Angeles Times
"Lektura tej książki to niezwykłe doświadczenie. Brin ostrzega nas przed wojną nuklearną... wspaniale portretuje wielką siłę ludzi stojących w obliczu niebezpieczeństwa." - Whitley Strieber
| ⇒ Menu | Opis pochodzi z okÅ‚adki |

Zombie Survival to książka Maxa Brooksa, syna znanego reżysera komediowego Mela Brooksa. Porusza ona tematykę zombie w dosyć oryginalny sposób - na poważnie. W mediach, popkulturze czy w produkcjach filmowych mamy mnóstwo stereotypów odnośnie zombie, bajek i niedopowiedzeń a co najbardziej niebezpieczne, hollywoodzkich fantazji z piłą mechaniczną w tle, które może i wyglądają efektowanie ale na pewno nie pozwolą nam przeżyć w świecie żywych trupów, a właśnie o przeżycie w survivalu chodzi.
Powstaje z grobu, a ciało jego nieczyste domem czerwi. Bez życia w oczach, zimna jego skóra, serce mu w piersi nie bije. Jego dusza pusta i mroczna jak nocne niebo. Drwi z ostrzy, plwa na strzały żadnej szkody mu nie czyniące. Po kres wieczności błąka się po ziemi, wietrząc krew żywych i ucztując na kościach potępionych. Strzeżcie się żywej śmierci! - Z rozproszonych tekstów hinduistycznych, około 1000 r. p.n.e.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzowaÅ‚ Holden |

Ta wojna miała wiele nazw: Wielki Kryzys, Lata Ciemności, Chodząca Zaraza, ostatnio doszły także nowsze i bardziej chwytne, jak Światowa Wojna Z, czy Pierwsza Wojna Z. Osobiście ta ostatnia bardzo mi się nie podoba, bo zdaje się wskazywać na nieuchronność Drugiej Wojny Z. Jak dla mnie, to była po prostu Wojna Zombie, Wojna Z.
Max Brooks powraca by ponownie zabrać nas do świata żywych trupów - tym razem jednak jest inaczej, to już nie jest pełen teorii podręcznik, czeka nas praktyka. Wojna Zombie to nic innego jak wizja ogólnoświatowej pandemii zombizmu, która rozprzestrzenia się na cały świat doprowadzając ludzkość na skraj zagłady. Autor znowu zdumiewa oryginalną koncepcją, chociaż książka jest powieścią, to jest utrzymana w konwencji relacji różnych świadków ze wszystkich stron świata. Pracownik ONZ, 20 lat po wielkiej wojnie ma za zadanie sporządzić raport o jej przebiegu, w tym celu oprócz statystyk, suchych faktów, zbiera również świadectwa dramatów ludzkich.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzowaÅ‚ Filip 'Holden' Bożejowski |

Tom Clancy, za tym nazwiskiem stoi wiele bestsellerowych powieści, które doczekały się niejednokrotnie swoich ekranizacji. Wystarczy wspomnieć choćby "Polowanie na Czerwony Październik" albo "Sumę wszystkich strachów" i nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z mistrzem thrillerów polityczno-militarnych. Nazwisko to już z okładki uderza czytelnika ogromnymi czerwonymi literami. Skutecznie odciągają one wzrok od dolnej krawędzi okładki, gdzie widnieje nazwisko prawdziwego autora. Jest nim niejaki David Michaels. I w tym momencie sprawy gmatwają się jeszcze bardziej, bo nie jest to prawdziwe nazwisko, lecz pseudonim, pod którym pisywało dwóch autorów! Do 2006 roku Raymond Benson związany z serią "Splinter Cell" ukrywał się pod tym pseudonimem, gdy oświadczył, że pałeczkę po nim przejmie Grant Blackwood i to on jest autorem "EndWar". Jak widać, sprawa autorstwa książki to już nie lada wyzwanie dla naszych szarych komórek, czy więc fabuła obfituje w równie skomplikowane intrygi? O tym napiszę już za chwilę.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzowaÅ‚ Uqahs |

Wśród ruin zniszczonego przez wojnę atomową świata żyją inteligentne szczury, mówiące psy i ludzie, którzy mozolnie wracają do normalnego życia. W małym kalifornijskim miasteczku ukrywa się pod przybranym nazwiskiem szalony fizyk Bruno Bluthgeld, sprawca wszystkich tych nieszczęść. I jest ktoś jeszcze - obdarzony nadprzyrodzonymi umiejętnościami mutant, który czeka na dogodną chwilę, by przejąć rząd dusz.
Doktor Bluthgeld to nie tylko fascynująca powieść fantastyczno-naukowa, lecz także historia o tym, czym jest dobro, zło i ślepa żądza władzy.
| ⇒ Menu | Opis pochodzi z okÅ‚adki |

Samolot ewakuujący dzieci po wybuchu III wojny światowej ulega katastrofie u brzegów bezludnej wyspy. Wśród ocalałych są wyłącznie chłopcy w wieku od 6 do 12 lat. To cywilizowane, dobrze ułożone dzieci, są uczniami elitarnych szkół. Niedługo po wylądowaniu panuje wśród nich niepewność i pragnienie zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Wyłaniają przywódcę, budują szałasy, dzielą się na zbieraczy i myśliwych. Z początku wygląda to na typową chłopięcą zabawę w "dzikich", a wyspa zdaje się rajem: nie ma tam groźnych zwierząt, owoców jest pod dostatkiem, przeżycie nie sprawia najmniejszych trudności. Problemy pojawiają się w miarę wzrostu poczucia bezpieczeństwa i bezkarności. Myśliwi pod dowództwem aroganckiego Jacka odkrywają, że są silniejsi niż słaba i niezaradna grupa zbieraczy. Zaczyna się walka o władzę między dotychczasowym przywódcą, wrażliwym i dobrodusznym Ralfem, a Jackiem. Dodatkowej grozy dodaje obecność tajemniczego Władcy Much, nieznanego Złego, którego obecności na wyspie boją się młodsi chłopcy. Z czasem zabijanie przestaje być koniecznością, a zaczyna być zabawą. Jack i myśliwi nie widzą nic złego w narzucaniu swojej władzy poprzez mordy, a eliminację wrogów poprzez okrutne polowanie traktują niemal jak grę w berka. Mechanizm znikczemnienia jest głęboki i przerażający; gdy w końcu na wyspę przybywają niosący pomoc dorośli, tylko jeden z rozbitków zechce wrócić do dawnego ładu organizacji społecznej.
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzorowaÅ‚a Twickle |

Ta zjadliwa satyra na Amerykę jest kontynuacją kultowego "Paragrafu 22". Heller przedstawia nam świat zmanierowanej finansjery, dążących do sukcesu karierowiczów i głupkowatych polityków, którzy swoją profesję traktują jak grę komputerową (koronnym przykładem jest prezydent, któremu pomyliły się przyciski i który wysłał pociski atomowe na Rosję). Wyśmiane zostają służby specjalne i obsesja Amerykanów o "rządowym spisku", naiwny wojskowy patriotyzm oraz... Szatan, umiejscowiony tu w popkulturowym otoczeniu parku rozrywki. Świat powoli dąży do zagłady i tylko niewielkie sygnały o tym informują - jak chociażby zmiana tytułu symfonii Wagnera (znaczące jest, że tytuł ten to??? Apokalipsa). Heller podkreśla, że jeśli wszyscy zaczynają przyjmować jakąś wizję, choćby najbardziej obłąkaną, ludzie zdrowi wątpią nie w ich umysły, lecz w swoje. Takie właśnie myślenie doprowadza do finalnej katastrofy - nastaje III wojna światowa, umarli powstają z grobów, szatan przejmuje władzę... a czytelnik wciąż stara się wmówić sobie, że przecież to komedia i wszystko dobrze się skończy!
Na tym właśnie polega siła tej książki: w sposób zabawny i pełen farsy doprowadza nas do ostatecznej i apokaliptycznej katastrofy. I dopiero na ostatnich stronach przestaje być wesoło, kiedy masa codziennego, medialnego i politycznego amerykańskiego absurdu przekracza masę krytyczną.
Mam wrażenie, że pozycja ta, podobnie jak Paragraf 22, jest przeważnie nierozumiana przez czytelników, odbierana jako kolejna satyra na USA i jego sposób myślenia - a zapomina się przy tym, że przecież kończy się ona zagładą i gdyby było kilka rozdziałów więcej, z pewnością traktowano by ją inaczej. Nie jest to wcale opis "apokalipsy na wesoło" - właśnie ta Apokalipsa poprzez niepoważny i nieodpowiedzialny stosunek ludzi do niej staje się jeszcze bardziej przerażająca. ![]()
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzorowaÅ‚a Twickle |

Przedstawiona w Nowym wspaniałym świecie wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą. W roku 2541 (czyli 632 roku nowej "ery Forda") obywatele Republiki Świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęctwa poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu - po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z ludzkich automatów pozbawionych wyższych uczuć. Czy ten "nowy wspaniały świat", w którym dominują seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?...
Ostatnie zdanie tej zawartej na okładce książki skróconej recenzji jest właściwie jednym z głównych motywów przewodnich podczas czytania wydanej w 1932 roku antyutopii zaliczanej do literatury wszechczasów. Alduos Huxley tworzy wizję świata indoktrynowanego, obleczonego grubą powłoką Wspólności, Identyczności i Stabilności i zauważa niebagatelną cenę, jaką należałoby za nie ponieść. W przewartościowanym nowym, wspaniałym świecie nie ma miejsca na uczucia, sentymenty, autorefleksje, czy przejawy tożsamości, a pojawiające się często hipnopedyczne hasła przypominają nic innego, jak stosowaną w totalitarnych systemach nowomowę, której absurdalność celowo wyolbrzymiono.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzorowaÅ‚ nie wiem |

Jest to jedna z najdłuższych powieści Stephena Kinga (1400 stron!), co nie znaczy wcale, że najlepsza. W USA dochodzi do wynalezienia niemal doskonałej broni biologicznej, zmutowanej grypy zwanej Kapitanem Tripsem. Zabija ona, bagatelka, 99,4% ludzkości. "Dzięki" nieostrożności dochodzi do skażenia bazy wojskowej, w której się ona znajduje. I pewnie sprawa skończyłaby się na tym, gdyby nie jeden z naukowców, który przedziera się przez zabezpieczenia i razem z rodziną ucieka ku wolności. Wkrótce stanie się mordercą o "dokonaniach" większych od listy ofiar Hitlera i Stalina razem wziętych: jest bowiem nosicielem wirusa i wkrótce Stany, a po nich świat, padną ofiarami jego lekkomyślności.
Te 0,6% które ocalało, wkrótce jednoczy się w dwóch przeciwstawnych obozach. Pomagają im w tym sny, w których ukazują się dziwne postaci. Jedną jest Matka Abigail, drugą Randall Flagg - tajemnicza postać, bardzo przypominająca Szatana. Pierwsza część książki dąży do punktu, w którym odporni na Kapitana Trypsa zostają ostatecznie podzieleni. Zaczyna się walka dobra ze złem. Dawna potęga Ameryki staje się jej słabością: "pod ręką" leży przecież broń, w tym bomba nuklearna. A przecież konflikt między ocalałymi nie jest ich jedynym problemem. Nadchodzą bowiem inne: brak wykształconej kadry naukowej (m.in. medycznej), spory o władzę, strach, marazm.
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzorowaÅ‚a Twickle |

Historie o zombie są dzisiaj równie oklepanym tematem jak świńska grypa. Ciężko zliczyć filmy i gry, w których występują przedstawiciele tej niezwykłej formy egzystencji. Gdy pisarze podejmują się opisania takich przygód muszą albo być wybitnymi twórcami, albo mieć wyjątkowy pomysł. Stephen King niewątpliwe należy do mistrzów pióra. Czy ktoś taki jak on jest w stanie tchnąć nowe życie w historię o nieumarłych?
Przyzwyczailiśmy się do opowieści o zombie, w których czynnikiem inicjującym był tajemniczy wirus. Wystarczy wspomnieć choćby "Świt żywych trupów" George'a Romero czy książkę Richarda Mathesona pt. "Jestem legendą". Notabene King dedykuje swoje dzieło właśnie tym dwóm panom. Autor pozostaje wierny hitchcockowej zasadzie i akcję rozpoczyna istnym trzęsieniem ziemi. Clayton Riddel, rysownik komiksów, który właśnie podpisał kontrakt wydawniczy, staje się świadkiem straszliwych scen na ulicach Bostonu. Wszyscy korzystający z telefonów komórkowych przemieniają się w żądnych krwi zabójców. Ktoś, kto czytał klasyczne horrory Kinga może czuć się nieco dziwnie, bo autor przyzwyczaił nas do powolnego budowania klimatu. W "Komórce" już pierwsze strony są wypełnione spektakularną akcją. Samochody rozbijają się, spadają samoloty, wszędzie wybuchają pożary, a miasto ogarnia całkowity chaos.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzorowaÅ‚a Uqahs |

Trzy lata po wielkim, światowym zjednoczeniu. Zniknęły granice, zniknęły problemy trapiące przez wieki ludzkość. Ziemia nie jest jednak z tego powodu rajem czy krainą szczęścia. Pozostały problemy, które rozwiązuje nowy system światowej władzy, pozostali ludzie, którym nowe porządki nie odpowiadają. Gdzieś nadal tli się iskra sprzeciwu wobec nowej sytuacji...
Zaczyna się od pojawiających na ułamek sekundy zakłóceń na ekranach telewizorów, na ogólnoświatowych kanałach. Po paru dniach widać już przez krótką chwilę napis:
pOsłUszeńStWo
Przez media oraz widzów, na początku jest to traktowane jako forma nowej reklamy lub innych problemów technicznych. Jednak kiedy napis zaczyna się pojawiać w regularnych odstępach czasu, temperatura na świecie wzrasta. Nie jest to już zwykła usterka, gra marketingowa a sprawa POLITYCZNA. W wielu miejscach dochodzi do zamieszek, gdyż napis "posłuszeństwo" jest odbierany jako nakaz, przymus do podporządkowanie się. Komu? Nowej formie organizacji świata, utracie własnej tożsamości narodowej, czemukolwiek co będzie przymusem, który trzeba przyjąć.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzorowaÅ‚ Sqounk |

Jeśli czytaliście "Proces" Kafki, konstrukcja "Rękopisu" niczym Was nie zaskoczy. Lem ubiera jednak mające już sto lat obawy w zupełnie nowy strój. Józefowi K. wolno było przynajmniej poruszać się po mieście. Bohater książki Lema jest uwięziony w ogromnym Gmachu, z którego nie ma wyjścia, ponieważ jest on umieszczony w schronie głęboko pod ziemią. A może to sam Gmach jest całym schronem? Tych odpowiedzi czytelnik niestety nie uzyska. Atmosfera jest gęsta, fabuła właściwie nie istnieje (bohater błąka się po Gmachu próbując załatwić jakąś sprawę, o której nawet nie mamy bliższego pojęcia, a napotyka z każdym kolejnym krokiem na coraz dziwniejsze wydarzenia), a jedyne, czego jesteśmy pewni, to to, że w Gmachu panuje totalna psychoza. Syndrom "oblężonej twierdzy" urasta do rozmiarów paranaoidalnych - wszyscy są przekonani, że tajemniczy wrogowie nastają na ich życie i istnienie schronu. Jednym słowem, całość przypomina eksperymenty socjologiczne, o jakich dowiadujemy się z Biblii Fallouta. Najbardziej przerażające jest to, że zbiorowa psychoza niszczy po drodze jednostki - takie jak nieszczęsny bohater, który przecież chciał tylko załatwić prostą sprawę urzędową, a znalazł się w pułapce bez wyjścia. Z neutralnego pionka stał się podejrzanym, ściganym, oskarżonym.
O tym, kim w istocie byli owi tajemniczy agenci wrogów, przed którymi drżał Gmach, dowiecie się czytając książkę. ![]()
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzorowaÅ‚a Twickle |

Wydane w 1951 roku dzieło Fritza Leibera nie jest kilkutomową powieścią, a kilkunastostronicowym opowiadaniem, mówiącym - tak jak pozostałe pozycje w tym dziale - o zagładzie ludzkości. Dlaczego zatem, pomijając sprzyjającą przyswojeniu objętość, czytelnik miałby się nim zainteresować, skoro pisarski świat wydał do tej pory wiele podobnych, a pewnie i lepszych od "Wiadra powietrza" tekstów? Odpowiedź ukryta jest w pytaniu "a czy ktokolwiek z Was nosił kiedyś powietrze w wiadrach? Nie? No to nie traćcie czasu i marsz do czytania!"
Pierwszy próg zwalniający na drodze do uzyskania tekstu to słaba dostępność. W Polsce "Wiadro powietrza" ukazało się w selekcjonowanej przez Wikora Bukato antologii "Rakietowe dzieci" wydanej w 1989 roku. Czasami ktoś podrzuci książkę w serwisie podaj.net, ale trudno określić, czy wydawnictwo Alfa zdecyduje się na jej reedycję. Niestety bardzo prawdopodobne jest, że opowiadanie w wersji polskiej nie ukazało się nigdzie indziej, jak tylko w wyżej wymienionej antologii. Jeśli jednak ktoś zdobył tę pozycję, lub ma szansę ją przeczytać, to powinien wiedzieć, że w dalszej części tekstu pojawią się niekoniecznie pożądane informacje odnoszące się do treści opowiadania.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzorowaÅ‚ Janusz 'nie wiem' ZieliÅ„ski |

"Jestem legendą" prześladuje mnie od jakiegoś czasu. Gdy tylko obejrzałem film, zrecenzowałem go i wysłałem moje wypociny do Trzynastego Schronu. Kto by pomyślał, że kilka dni później wygram książkę w konkursie Outpostu, którą teraz mam przyjemność i obowiązek (chyba?) wam przybliżyć (pozwólcie, że oszczędzę sobie porównań do filmu).
Na wstępie wypadałoby powiedzieć, że książka została napisana w 1954 roku, a więc w czasach, gdy amerykańskie społeczeństwo żyło w obawie przed grzybkami atomowymi i wszelakimi innymi sposobami masowej zagłady. W utworze Mathesona znajdziemy nawiązania do tej ogólnonarodowej histerii, jednak nie to jest motywem przewodnim ksiązki, ale od początku...
| ⇒ Menu | © 2008 ZrecenzorowaÅ‚ Uqahs |

Przerażająca postapokaliptyczna wizja przyszłości Ameryki w powieści uznanej za największe arcydzieło Cormaca McCarthy'ego. Droga to połączenie powieści drogi, powieści przygodowej oraz horroru. Przez 6 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa" otrzymała Nagrodę Pulitzera oraz najstarszą angielską nagrodę w dziedzinie fikcji - The Tait Black Memorial Prize.
"Opowieść o skazanej na tragiczny koniec wędrówce podana zaskakująco pięknym językiem, w najbardziej ponurych momentach osiągającym lotność poezji - jakby cmentarne ballady Nicka Cave'a czy Toma Waitsa przepisać na oszczędną, chirurgiczną prozę. Droga to czarna jak węgiel elegia po tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia. Niewiele znam książek tak silnie grających na emocjach. - Jacek Dukaj
Książka przedstawia mroczną, postapokaliptyczną wizję Stanów Zjednoczonych - pełną ruin i zgliszcz, w których największym zagrożeniem jest śmiercionośny mróz, głód i kanibale a zwykłe przeziębienie może się okazać dramatem i przeszkodą nie do pokonania. "Droga" jest opowieścią o kruchej więzi między ojcem a synem, tlącej się mimo upadku cywilizacji i wartości rozświetlając mroki ponurego świata. To historia trzymająca w napięciu do samego końca, pełna rozpaczy, poświęcenia i strachu, przedstawiająca ciągłą walkę o przeżycie kolejnego dnia.
Powiem zwięźle :) Książka wciąga jak bagno, wchłonąłem ją w 2 dni i moim skromnym zdaniem jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla fana Fallout :) ![]()
© 2008 OpisaÅ‚ PrabuÅ›
Tej książki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać... Książki napisanej przez Cormaca McCarthy'ego zdobywcy nagrody Pulitzera, autora takich powieści jak chociażby "To nie jest kraj dla starych ludzi".
Po przeczytaniu tej powieści ooraz w trakcie pisania swoich osobistych spostrzeżeń dotyczących tego jak dla mnie wspaniałego dzieła bym był zły na siebie samego, gdybym nie wspomniał tu także o was, moi drodzy koledzy a może i także koleżanki z Trzynastego Schronu. Zastanawiacie się, dla czego akurat o was, skoro tekst ten ma dotyczyć powieści... Już wam wszystko wyjaśniam. Od niepamiętnych już czasów intrygowały mnie świat w pewien sposób ogarnięty chaosem, świat inny, udręczony i umęczony, okrutny, ale także wolny, który jest jedynie odskocznią od zwykłego prostego życia, świat inny niż ten, w którym przyszło nam żyć, świat, w którym tak naprawdę nie chciałbym żyć a jedynie mogę o nim śnić, marzyć i fantazjować. Jest to świat, który tworzycie także wy sami, poprzez swoje przemyślenia i spostrzeżenia na kartach Schronu. To tu pierwszy raz usłyszałem o "Drodze" o Cormacu McCarthym jego powieści...
© 2009 ZrecenzowaÅ‚ Aq
"Droga" to książka niezwykła. Mogę to przyznać z czystym sumieniem. Nie przypominam sobie drugiej tak głęboko poruszającej powieści.
Świat umarł. Czy dotknęła go wojna nuklearna czy może padł ofiarą niezwyciężonych sił natury? Tego nie wiemy. Zresztą nie ma to już praktycznie znaczenia, liczy się tylko tu i teraz. Spopielona ziemia, wyschnięte drzewa, wymarłe zwierzęta. Tak wygląda świat u McCarthy'ego i w równie oszczędny sposób jest opisywany.
© 2009 ZrecenzowaÅ‚ Uqahs
Pisanie recenzji książek to żmudna i wymagająca wysiłku robota. To tak, jakby kręcić recenzję filmu czy nagrywać recenzję albumu jakiegoś wykonawcy. Taki kanibalizm (!), właściwie autokanibalizm, uprawiany przez i na czytelniku, który jednocześnie jest recenzentem. Tym bardziej trudna jest sprawa, gdy ma się do czynienia z książką wychwalaną pod niebiosa, nad którą pieją tłumy. A powieść "Droga", napisana przez Cormaca McCarthy'ego taka właśnie jest. Wtedy u mnie, z czystej przekory i nonkonformizmu myślowego pojawia się koncepcja, by tą rzecz obalić z piedestału i sprowadzić na parter. Owczy pęd i zaciesz to nie ja!
I jak sądzicie - udało się? No, nie bardzo.
| ⇒ Menu |

To powieść, której akcja dzieje się po wojnie nuklearnej. W jej wyniku, ocalali ludzie w nędznych warunkach zamieszkują niemalże pustynną planetę. Przemierzają ją uzdrowiciele, którzy przynoszą chorym ukojenie bądź bezbolesną śmierć. Czynią to z pomocą węży snu - gadów przemienionych w wyniku promieniowania. Ich jad ma właściwości uśmierzające cierpienie.
Jedną z uzdrowicielek jest Gada. W wyniku niefortunnych wydarzeń traci swojego węża snu - przez co jej służba potrzebującym staje się niemożliwa. Pomimo tego, iż węże te są niezwykle trudne do zdobycia, wyrusza przez przemieniony świat, z nadzieją na zdobycie kolejnego pomocnika.
Świat przedstawiony w powieści niewątpliwie przypomina pesymistyczną rzeczywistość Fallouta. Poza tym bardzo przyjemnie się ją czyta, w dużej mierze z powodu zdolności pisarskich autorki. Warta polecenia lektura. ![]()
| ⇒ Menu | © 2007 OpisaÅ‚ Fufacz |

"Świt 2250" jest historią o pewnym młodym mężczyźnie, człowieku przynależącym do jednego z wielu plemion, będących świadectwem odradzającej się po wielu latach od wyniszczającej wojny atomowej, cywilizacji. Pragnąc odnaleźć zaginione miasto, prawdziwy skarbiec dorobku "pradawnych", kierując się wskazówkami swego nieżyjącego już ojca, młody chłopak wyrusza w długą i niebezpieczną podróż. Zabiera ze sobą wiernego kompana - zwierzę będące czymś w rodzaju dużego, drapieżnego kota. Będące zrazem jego jedynym prawdziwym przyjacielem. Wyruszając w mozolną wędrówkę po spustoszonych katastrofalną dla całego rodzaju ludzkiego nuklearną wojną, spalonych słońcem pustkowiach Stanów Zjednoczonych Ameryki, nawet nie podejrzewa jak wielu i jak groźnym niebezpieczeństwom będzie zmuszony stawić czoła...
Książka Andre Norton jest opowieścią o ludzkości, o jej destruktywnych impulsach, jest ostrzeżeniem dla człowieka przed nim samym. To nie tylko przygodówka z akcją osadzoną w doskonale skonstruowanym, postapokaliptycznym klimacie, pośród ruin pradawnego świata, którego ponure echa przebijają poprzez setki lat pustki tak silnie, że zabijają u czytelnika wszelkie radosne impulsy i zmuszają do refleksji nad konstrukcją społeczeństwa. Może nawet do postawienia kolejnego dnia pod znakiem zapytania. Tak czy owak książka jest bardzo dobra, niezwykle klimatyczna i sądzę, że mogąca z powodzeniem usatysfakcjonować każdego fana falloutowego świata. Polecam. ![]()
| ⇒ Menu | © 2002 ZrecenzowaÅ‚ warpig |

Wielka wojna światowa zakończyła się podziałem świata na 3 mocarstwa: Eurazję, Wschódazję i Oceanię. Wszystkie one są w stanie nieustającego konfliktu, a partnerzy i wrogowie zmieniają się jak w kalejdoskopie - III wojna światowa ciągnie się właściwie przez cały czas, będąc idealnym pretekstem do trzymania ludzi w stanie napięcia i ograniczania im racji żywności. Nie wiemy, jak wyglądają realia w innych imperiach, ale Oceania państwem doskonale zhierarchizowanym. Ludzie są kontrolowani 24 godziny na dobę przez teleekrany, zarówno podające codzienną dawkę partyjnej propagandy jak i będące kamerami rejestrującymi wszelkie podejrzane czynności obywateli. Stworzona została tzw. nowomowa, z roku na rok zmniejszająca liczbę słów. Znikają takie wyrażenia jak "wolność" czy "prywatność". Obowiązkowy jest kult Partii i Wielkiego Brata, chociaż to właśnie oni są odpowiedzialni za wyniszczające wojny, nieustającą kontrolę i upokarzające warunki życia. Ci, którym nie podoba się system, lądują na torturach w gmachu paradoksalnie nazwanym Ministerstwem Miłości. Historia i prasa są nieustannie przerabiane tak, by treść książek i gazet zgadzała się z panującą obecnie propagandą. Obywatele nie mają pojęcia o świecie, nigdy nie widzieli obcokrajowca. Ich izolacja jest pełna i doskonała: boją się siebie nawzajem, albowiem wszędzie czyhają szpiedzy. Już dzieci w wieku szkolnym wstępują do organizacji Kapusiów. Jedyną grupą społeczną, która nie podlega kontroli, jest proletariat, zbyt tępy jednak, by mógł się zorganizować w zbrojnym oporze przeciwko władzom.
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzowaÅ‚a Twickle |

Po raz kolejny okazało się, że propaganda zwycięstwa oraz opieka Najjaśniejszej Panienki zawiodły w konfrontacji z czołgami. Po przegranej kampanii Polska została znów podzielona pomiędzy najeźdźców, ale militarna klęska jest jedynie zapowiedzią ostatecznej katastrofy. Wagner, oficer rezerwy rozgromionej armii, robi dokładnie to samo, co pokolenia przodków w podobnej sytuacji - zostaje w lesie. Jednak powody jego decyzji są zupełnie inne, a w świecie dotkniętym bezsensowną wojną nie pozostało wiele do ocalenia. Stopniowo wiara we wszelkie wartości ulega zachwianiu, a jedyną rzeczą zdolną zastąpić romantyczny mit niezłomnej walki o niepodległość staje się ucieczka w krainę fikcji i wymyślonych kodeksów honorowych. "Wrzesień" to rozrachunkowa powieść, która w fikcję polityczną wplata gorzką krytykę Rzeczpospolitej i współczesnego społeczeństwa.
| ⇒ Menu | © 2004 ZrecenzowaÅ‚ Sqounk |
Zacznę od dwóch pytań. Retorycznych jak sądzę - ale mimo wszystko i tak je zadam.
O czym tak naprawdę jest ta książka? O miłości do Ojczyzny.
Czy miłość do Ojczyzny może być wyrażana w oparach potu, krwi, spermy i kału? Tak, gdyż tylko na takim tle można wyraźniej usłyszeć krzyk wołający o opamiętanie i zastanowienie się nad jej losem.
Taką książką jest właśnie "Przenajświętsza Rzeczpospolita" Jacka Piekary. Można ją podzielić na dwie części. 2/3 zawartości książki to opis plugastw jakie toczą Polskę. 1/3 to trochę mistyczne, trochę metaforyczne wyjaśnienie czemu tak jest i próba wyjścia z tego bagna.
O co chodzi w dziele Piekary? Sam autor w przedmowie do książki wyjaśnia swoje zamiary. I dobrze, gdyż bez tego łatwo można by odebrać "Przenajświętszą Rzeczpospolitą" jako opis fascynacji nad przerysowaną, ale opartą na faktycznych zdarzeniach ze współczesnej Polski - fikcją. A tak jest mało wzniośle, brutalnie ale prawdziwie.
| ⇒ Menu | © 2008 ZrecenzowaÅ‚ Sqounk |

Jak wygląda świat po wyniszczającej wojnie atomowej?! Cywilizacja i społeczeństwo jeszcze raz powoli podnosi się z totalnego upadku. Na ogromnej części Stanów Zjednoczonych znajdują się radioaktywne tereny, które były narażone na największe promieniowanie. Tam rządzi Natura - przerażające, zmutowane owady, zwierzęta i rośliny. Lecz radioaktywność już się cofa. Świat opanowuje znów najbardziej krwiożerczy gatunek - ludzie. Zaczyna budzić się cywilizacja - inna, dziwna, z odmiennymi sprzed czasów Wielkiej Wojny zasadami.
| ⇒ Menu | © 2007 ZrecenzowaÅ‚ psidog |

Jak wyglądałaby Polska po wojnie nuklearnej? I to na dodatek wojnie, którą sama wywołała? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Andrzej Pilipiuk w książce "Operacja Dzień Wskrzeszenia", gdzie chore ambicje prezydenta doprowadzają do pogromu atomowego na skalę światową. Zapobiec temu próbuje garstka młodzieńców, oczywiście pod czujnym okiem naukowców. I wszystko wydawałoby się jasne, gdyby nie fakt, że robią to 20 lat po wojnie (sic!).
| ⇒ Menu | © 2008 ZrecenzowaÅ‚ Yoda |

Londyn dostrzegł zdobycz. Małe miasteczko nie ma szans. Londyn jest wielki, szybki i... głodny. Wśród stalowych pokładów miasta młoda zabójczyni ściga własną ofiarę. Na jej drodze staje czeladnik cechu historyków. Ta chwila zmienia życie obojga. Już wkrótce Londyn przestaje być domem Toma i Hester, którym przyjdzie zmierzyć się z potężnym spiskiem, śmiercionośną bronią i potworną groźbą, jaka zawisa nad światem. Ale najpierw muszą pokonać własny strach...
"Żywe Maszyny" to powieść angielskiego ilustratora Philipa Reeve'a (w Polsce znanego między innymi z serii Monstrrrualna Erudycja) i pierwsza część 4 tomowej sagi "The Hungry City Chronicles". Przedstawiony w niej świat przemieszczają mobilne miasta, które zgodnie z zasadą recyklingu pożerają mniejsze miasta, a te z kolei wchłaniają nieruchome miasteczka.
Akcja książki jest wartka, fabuła spójna, choć przewidywalna, bohaterowie niesztampowi (ona oszpecona, on odważny, sympatyczny mięczak :D), a świat bogaty (miasta powietrzne, nieruchome twierdze Ligi Antymobilistów czy gigantyczne, drapieżne aglomeracje niemieckie). Nie brak w nim bohaterów, szpiegów, zdrajców, droidów bojowych, odważnych pilotów, chciwych burmistrzów i humoru (vide ciasteczka z ekskrementów, których walory smakowe chwaliły niczego nieświadome elity towarzyskie :D).
| ⇒ Menu | © 2008 OpisaÅ‚ Glassius |

W nie tak dalekiej przyszłości wybucha III wojna Światowa, którą wywołali ogarnięci złością Rosjanie. Dali oni upust swej nienawiści do kapitalizmu po przez zdetonowanie kilku set bomb nuklearnych na terenie USA. Ten fakt spowodował że Ameryka stała się wielką placówką anarchistyczną. Rząd przestał istnieć a z nim zaginęło wszelkie prawo. Kolejnym skutkiem nuklearnego ataku była śmierć części mieszkańców, natomiast ci którzy mieli tyle szczęścia że przeżyli, pozbawieni wszystkich wynalazków cywilizacji, cofnęli się o kilka stuleci w rozwoju i razem zaczęli walczyć o przetrwanie. Szanse na przeżycie mieli tylko ci którzy potrafili znaleźć się w nowych warunkach. Zakładali oni małe wioski, gdzie wegetowali, trudniąc się rolnictwem i łowiectwem. Po dziesiątkach lat, odizolowani od świata, zatracili poczucie świadomości, zapomnieli o wspólnej historii. Ich potomkowie, pozbawieni możliwości edukacji, stawali się analfabetami, a o świecie który ich otaczał nie wiedzieli prawie nic. Nie wiedzieli także jak doszło do wojny, ani o tym, że Ameryka, będzie teraz znajdowała się pod obserwację sąsiednich państw.
| ⇒ Menu | © 2002 ZrecenzowaÅ‚ MCornic |

Kontynuacja opowiadania "Ognie w ruinach". Wrocław trzy lata po wyniszczającej wojnie nuklearnej. Kilka tygodni po śmierci pierwszych emisariuszy, do miasta rządzonego żelazną ręką Burmistrza Sobieszczuka wyruszają pancerne kolumny z Bastionu. Tym razem jednak, na Rynku, w cieniu ruin Ratusza, doborowe oddziały żołnierzy stają przed tłumem chorych, wynędzniałych ofiar atomowej pożogi. Rozpoczyna się podstępna gra, której stawką będzie władza, albo śmierć dla przywódców jednej ze stron. Ale ta rozgrywka to dopiero początek szalonego planu odtworzenia potężnego państwa na zgliszczach Europy. Utopia realizowana przez pozbawionego skrupułów człowieka, staje się jednak rzeczywistością. Krok po kroku, dowodzone przez Pana Jana oddziały rozszerzają granice najpotężniejszego miasta-państwa. Nadrzędnym celem Burmistrza jest podbicie wszystkich ziem; od Bałtyku, po zamieniony w szklaną Śląsk. Na drodze do realizacji ambitnego planu stanie mu odradzająca się, niezależna Wielkopolska, ale i inny, kto wie, czy nie groźniejszy przeciwnik...
© 2004 ZrecenzowaÅ‚ Sqounk
Wznowiona w 2008 roku przez Fabrykę Słów pozycja spod pióra człowieka, dla którego fantastyka jest dniem codziennym. Tym razem do naszych rąk trafi kęs dynamicznej fabuły w realiach political fiction, umiejscowionej w świecie zniszczonym trzecią, nuklearną wojną światową. Pomimo nie najmniejszych gabarytów nie należy spodziewać się niestrawności. Książka z powodzeniem stanie się osnową tygodniowych zajęć, chyba że usiadłszy do niej za pierwszym razem nie oderwiemy się w porę. Niestety ani autor, ani wydawnictwo nie ponoszą odpowiedzialności za nieprzespane noce.
| ⇒ Menu |

Powieść drogi w świecie pozbawionym życia. W świecie, który po otrzymaniu kilkuset nuklearnych i tysięcy trineutrinowych ciosów ma znów obudzić się do życia. W świecie, który ma jednego Boga.
Porucznik Adam Sawyer to żoÅ‚nierz amerykaÅ„skiej armii, jeden z Aniołów ZagÅ‚ady, czyli ludzi odpowiedzialnych za wystrzeliwanie pocisków atomowych. Pewnego dnia przychodzi do pracy i musi ponownie przeprowadzić procedurÄ™ odpalenia rakiet. Okazuje siÄ™, że tym razem nie sÄ… to tylko szkolenia, a na powierzchni, wiele metrów nad podziemnym bunkrem, wÅ‚aÅ›nie rozgorzaÅ‚o piekÅ‚o. Adam wraz ze swojÄ… partnerkÄ… z pracy dowiadujÄ… siÄ™, że sÄ… od tej pory sÄ… elementami planu Arka, polegajÄ…cego na ponownym zasiedleniu globu. PoddajÄ… siÄ™ hibernacji, która ma trwać dziesięć lat. Komory kriogeniczne otwierajÄ… siÄ™ jednak znacznie wczeÅ›niej… Porucznik Sawyer jest zmuszony do przebycia caÅ‚ej drogi z Zachodniego na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, napotykajÄ…c na drodze wiele przeciwnoÅ›ci losu, ale i majÄ…c dużo szczęścia.
© 2009 ZrecenzowaÅ‚ Janusz 'nie wiem' ZieliÅ„ski
Postapokaliptyczne a dokÅ‚adniej rzecz biorÄ…c, postnuklearne Å›wiaty Roberta J. Szmidta nie sÄ… wycinane wedÅ‚ug prostej sztancy. Choć czÄ™sto w swoim opiniach, o dzieÅ‚ach z szeroko pojÄ™tej postkultury nabijam siÄ™ z banalnych i sztampowych rozwiÄ…zaÅ„, jak np. faceci obwieszeni broniÄ…, przemierzajÄ…cy Pustkowia z nieodłącznym psem, ramiÄ™ w Å‚apÄ™ kopiÄ…cy dupska mutantom – to podczas lektury "SamotnoÅ›ci AnioÅ‚a ZagÅ‚ady" czÄ™sto Å‚apaÅ‚em siÄ™ na tym, że czegoÅ› mi tu brakuje.
Cholerny Mad Max chędożący się z Falloutem w mojej głowie!
| ⇒ Menu |

Historia zagłady cywilizacji ziemskiej zaatakowanej przez kosmitów z Marsa. Mieszkańcy Marsa wyruszają, aby podbić Ziemię. Niszczą przy tym wszystko co staje im na drodze. Broń wymyślona przez ludzi nic nie może im zrobić, wszelkie sposoby ataku zawodzą wobec Marsjan, a żadna ziemska ochrona nie stanowi dla nich przeszkody. Jak się okazuje, Marsjanie mają bardzo prozaiczne cele, dla których podejmują inwazję, to jest konsumpcyjne. Kiedy wydaje się, że już wszystko stracone, pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony...
Tragedia widziana jest oczami głównego bohatera, który wobec szalejącej zagłady stara się odnaleźć żonę i... przeżyć. Niewiele jest tam heroicznego bohaterstwa, nie ma żadnych superbohaterów ocalających Ziemię. Główny bohater jest tak samo zagubiony w nowej rzeczywistości jak cała reszta ludzkości. Obserwuje za to najrozmaitsze postawy otaczających go współtowarzyszy katastrofy.
Wizja Wellsa, uważanego (tuż obok Verne'a) za ojca Science Fiction, dzisiejszemu widzowi może się wydać mocno naiwna, a temat atakujących kosmitów mocno oklepany (występuje on m.in. w "Dniu Niepodległości" oraz wyśmiewającej "kosmiczne" schematy komedii "Marsjanie Atakują"), jednak zapoznać się warto, bo... to po prostu klasyka. I jak każda klasyka, czasem trąca nudą ;)
Ponieważ książka jest napisana mało porywającym stylem i dla większości z nas może być ciężka do przetrawienia, warto zapoznać się chociaż z filmem. ![]()

Nocne niebo rozświetlają fantastyczne komety. Wszyscy wychodzą na balkony i trawniki, by na nie popatrzeć. Wszyscy... z wyjątkiem tych, którzy zdecydowali się przespać widowisko lub leżeli w szpitalu lub byli nieprzytomni. Stracili, biedacy, wspaniały widok - ale zyskali dużo więcej. To oni są jedyną garstką ludzi, którzy zachowali wzrok - albowiem cudowna kometa oślepiła wszystkich, którzy na nią spojrzeli. Otępiali, ślepi ludzie padają ofiarą tryfidów - inteligentnych, krwiożerczych roślin. Batalię przeciwko nim wypowiada właśnie ta niewielka garstka, która zachowała wzrok.
Nie jest to na pewno SF wysokich lotów, jednak książkę czyta się dobrze, a wizja zagłady jest bardzo dobrze opisana. Nastrój grozy utrzymany bardzo dobrze, napięcie na przyzwoitym poziomie, a pomysł z tryfidami ma sens i nie trąca tanim horrorem. Można określić tę książkę jako połączenie SF i horroru, z przewagą tego drugiego, chociaż nie jest to typowe straszydło, raczej książka sensacyjna, jeśli chodzi o formę. ![]()
| ⇒ Menu | © 2003 ZrecenzowaÅ‚a Twickle |

Janusz Zajdel, uważany za zbyt wcześnie zmarłego następcę Stanisława Lema, z pewnością zalicza się do panteonu pisarzy, którzy potrafili skutecznie poruszać problemy w wyobrażeniu wielu czytelników często istniejące poza sferą poruszania. Z pozoru nieskomplikowane pytania, na które udzielono już tysięcy odpowiedzi, w Cylindrze van Troffa, protoplaście polskich pozycji socjologicznego science fiction, nabierają nowego rozpędu, by zderzyć się z wykreowaną przez autora rzeczywistością. A ta nie przedstawia się dla ludzkości zbyt szczęśliwie.
| ⇒ Menu | © 2009 ZrecenzowaÅ‚ nie wiem |
Kim Newman - "Apocalypse Movies: End of the World Cinema"
General Sir John Hackett - "The Third War Warld: August 1985"
Pat Frank - "Alas, Babylon"
P. K. Dick i Roger Zelazny - "Dies Irae"
Nevil Shute - "On the Beach"
"Bangs and Whimpers: Stories About the End of the World" - zebrane przez James Frankel
Michael Resig - "The New Madrid Run"
Stephen King - "Danse Macabre"
Larry Niven i Jerru Paurnelle - "Lucifer's Hammer"
David Brin - "Earth"
George R. Stewarts - "Earth bides"
Samuel Glasston i Philip J. Dolan - "The Effects of Nuclear Weapons: 3rd Edition"
Otton Basil - "Brunatna rapsodia"