Książka - rzecz która zostaje w nas na dłużej - jeśli tylko wykażemy trochę wysiłku i jakąś od początku do końca przeczytamy. Poniższe książki to nie tylko pozycje, które epatują opisami wojny nuklearnej i zagłady ludzkości. To także opisy historii alternatywnych, naukowe rozważanie i analiza ludzkich zachowań. A że warto czytać, to do dzieła!
Opisy niektórych książek pochodzą z samych książek (okładka) lub z czasopism. Jednak tam gdzie to wyraźnie podano, mają one swojego autora.
Spis opowiadań poruszających tematykę postnuke/postapo jest umieszczony w poddziale Opowiadania.
Artykuły o książkach:
Autor: Douglas Adams
Tytuł: Autostopem przez Galaktykę
Oryginalny tytuł: The Hitchhiker's Guide to the Galaxy
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Data wydania: 2005
Liczba stron: 172
ISBN: 978-83-7359-591-0
Wydanie: wraz z "Restauracją na końcu wszechświata" i "Życie, wszechświat i cała reszta".
Trudno mówić o lekturze postapokaliptycznej, jeśli fabuła książki, pomimo swej rozbudowanej wspaniałości, rozmachu i epickości, nie uwzględnia w sekwencji wydarzeń samej apokalipsy. Świat kończy się z odgłosem mdłego "puff", niesłyszanego oczywiście ze względu na różnorakie przeszkody akustyczne. Słowo ostrzeżenia należy się zatem każdemu, kto chce sięgnąć po tę pozycję: to nie jest powieść postapokaliptyczna! Z drugiej strony co z tego, skoro...
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Autor: Brian W. Aldiss
Tytuł: Cieplarnia
Oryginalny tytuł: Hothouse
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 2007
Liczba stron: 300
ISBN: 83-89951-69-X
Naiwna, czy przemyślana? To pytanie towarzyszyło mi już od pierwszych stron Cieplarni Briana Aldissa. Napisana w 1962 roku powieść dzisiejszym czytelnikom może wydawać się nieco dziecinna, za bardzo ulatująca w sferę czystej, niepopartej nauką fantazji, może wreszcie odstraszać skuteczniej niż mogłaby przyciągać, nudzić i żenować. Właściwie z każdym z tych doznań miałem do czynienia podczas jej czytania. Wtedy też zastanawiałem się dlaczego Cieplarnia zdobyła jedną z najbardziej prestiżowych w światku literatury science fiction nagrodę Hugo. Będąc szczerym, nie do końca udało mi się to ustalić. W wykreowanym przez Aldissa świecie, odległym od naszego o miliardy lat, istnieje jednak coś, co może przyciągnąć czytelnika, nawet mimo wszystkich podanych przeze mnie wad.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Autor: Gerard Bodson
Tytuł: Tajemnice Apokalipsy
Oryginalny tytuł: Les secrets de l'Apocalypse
Wydawnictwo: Książnica
Tłumaczenie: Katarzyna Bagier
Data wydania: 1999
Liczba stron: 322
ISBN: 83-7132-808-7
"Apokalipsa św. Jana" to jedna z najczęściej analizowanych ksiąg Pisma Świętego... Wybaczcie moje lenistwo - takim samym zdaniem rozpocząłem swoją ocenę serii "Powieść o czasach ostatecznych" Tima LaHaye i Jerry'ego B. Jenkinsa. Uznałem jednak, że pasuje ono jak ulał do oceny innej książki, zupełnie różnej, ale traktującej dokładnie o tym samym - próbie interpretacji i rozwikłania ukrytych w dziele apostoła tajemnic i przepowiedni.
"Niewiele świętych pism tak mocno działało na wyobraźnię. I nie bez powodu: Apokalipsa uchodzi za księgę kryjącą tajemnice końca ludzkości. Seria wystarczająco wymownych zbiegów okoliczności sprawiła, że w roku 1994 Gerard Bodson, prawnik i politolog, zebrał grupę badaczy różnych narodowości, wyznań i specjalności, aby podjąć próbę nowego odczytania tej najbardziej złożonej i wywołującej najwięcej kontrowersji z biblijnych ksiąg. Badacze przez cztery lata sukcesywnie rozszyfrowywali tekst apostoła i odsłaniali tajemnice, których dotąd nikt nie zdołał zgłębić, by wreszcie zbliżyć się do tej najważniejszej - dotyczącej przyszłości." [fragment opisu dystrybutora]
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: David Brin
Tytuł: Listonosz
Oryginalny tytuł: The Postman
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1996
Liczba stron: 333
ISBN10: 8371500963
Był ocalałym z katastrofy wędrowcem, który wymieniał opowieści na prowiant i schronienie w okrutnym świecie po straszliwej wojnie. Pewnego mrocznego dnia dotknęło go zrządzenie losu. Pożyczył sobie kurtkę dawno zmarłego pocztowca, by schronić sie przed zimnem. Stary, wytarty strój nadal miał moc jako symbol nadziei. Przyodziany w tę kurtkę zaczął snuć swą najwspanialszą opowieść o odradzającej się ojczyźnie.
Powieść Davida Brina jest historią o kłamstwie, które stało się najpotężniejszą prawdą, jest dramatyczną sagą o człowieku, który przebudził ducha Ameryki, posiłkując się moca marzenia.
"Świat stworzony przez Brina jest przerażający, a postać listonosza skłania do przemyśleń." - Los Angeles Times
"Lektura tej książki to niezwykłe doświadczenie. Brin ostrzega nas przed wojną nuklearną... wspaniale portretuje wielką siłę ludzi stojących w obliczu niebezpieczeństwa." - Whitley Strieber
Opis pochodzi z okładki
Autor: Max Brooks
Tytuł: Zombie Survival
Oryginalny tytuł: The Zombie Survival Guide: Complete Protection from the Living Dead
Wydawnictwo: Red Horse
Data wydania: 2007
Liczba stron: 400
ISBN: 9788360504437
Zombie Survival to książka Maxa Brooksa, syna znanego reżysera komediowego Mela Brooksa. Porusza ona tematykę zombie w dosyć oryginalny sposób - na poważnie. W mediach, popkulturze czy w produkcjach filmowych mamy mnóstwo stereotypów odnośnie zombie, bajek i niedopowiedzeń a co najbardziej niebezpieczne, hollywoodzkich fantazji z piłą mechaniczną w tle, które może i wyglądają efektowanie ale na pewno nie pozwolą nam przeżyć w świecie żywych trupów, a właśnie o przeżycie w survivalu chodzi.
Powstaje z grobu, a ciało jego nieczyste domem czerwi. Bez życia w oczach, zimna jego skóra, serce mu w piersi nie bije. Jego dusza pusta i mroczna jak nocne niebo. Drwi z ostrzy, plwa na strzały żadnej szkody mu nie czyniące. Po kres wieczności błąka się po ziemi, wietrząc krew żywych i ucztując na kościach potępionych. Strzeżcie się żywej śmierci! - Z rozproszonych tekstów hinduistycznych, około 1000 r. p.n.e.
© 2009 Zrecenzował Holden
Autor: Max Brooks
Tytuł: Wojna Zombie
Oryginalny tytuł: World War Z: An Oral History of the Zombie War
Wydawnictwo: Red Horse
Data wydania: 2008
Liczba stron: 504
ISBN13: 978-83-60504-44-4
Ta wojna miała wiele nazw: Wielki Kryzys, Lata Ciemności, Chodząca Zaraza, ostatnio doszły także nowsze i bardziej chwytne, jak Światowa Wojna Z, czy Pierwsza Wojna Z. Osobiście ta ostatnia bardzo mi się nie podoba, bo zdaje się wskazywać na nieuchronność Drugiej Wojny Z. Jak dla mnie, to była po prostu Wojna Zombie, Wojna Z.
Max Brooks powraca by ponownie zabrać nas do świata żywych trupów - tym razem jednak jest inaczej, to już nie jest pełen teorii podręcznik, czeka nas praktyka. Wojna Zombie to nic innego jak wizja ogólnoświatowej pandemii zombizmu, która rozprzestrzenia się na cały świat doprowadzając ludzkość na skraj zagłady. Autor znowu zdumiewa oryginalną koncepcją, chociaż książka jest powieścią, to jest utrzymana w konwencji relacji różnych świadków ze wszystkich stron świata. Pracownik ONZ, 20 lat po wielkiej wojnie ma za zadanie sporządzić raport o jej przebiegu, w tym celu oprócz statystyk, suchych faktów, zbiera również świadectwa dramatów ludzkich.
© 2009 Zrecenzował Holden
Autor: Marcin Ciszewski
Tytuł: www.ru2012.pl
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 2011
Liczba stron: 358
ISBN: 978-83-240-1664-8
Powieść "www.ru2012.pl" autorstwa Marcina Ciszewskiego jest zwieńczeniem cyklu umownie zwanego "www". Seria opowiada losy grupy polskich żołnierzy pod dowództwem pułkownika Jerzego Grobickiego, która w wyniku pewnego splotu okoliczności zostaje z 2007 roku przeniesiona w czasie na front II Wojny Światowej. Poprzednie książki skupione na działaniach oddziału Grobickiego - "www.1939.com.pl" oraz "www.1944.waw.pl" - śledzą ich poczynania w walkach odpowiednio u zarania wojny oraz w czasie Powstania Warszawskiego. Dwie pozostałe powieści Ciszewskiego, "Major" oraz "Mróz", choć powiązane wydarzeniami lub bohaterami, przedstawiają już inne wątki, niemniej - z tego co udało mi się dowiedzieć, jako że "www.ru2012.pl" jest pierwszą pozycją tego autora, którą miałem okazję przeczytać - wszystkie pięć stanowią dość zwartą, uzupełniającą się całość.
© 2011 Zrecenzował Veron
Autor: Tom Clancy, David Michaels
Tytuł: EndWar
Oryginalny tytuł: EndWar
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2008
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-241-3189-1
Tom Clancy, za tym nazwiskiem stoi wiele bestsellerowych powieści, które doczekały się niejednokrotnie swoich ekranizacji. Wystarczy wspomnieć choćby "Polowanie na Czerwony Październik" albo "Sumę wszystkich strachów" i nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z mistrzem thrillerów polityczno-militarnych. Nazwisko to już z okładki uderza czytelnika ogromnymi czerwonymi literami. Skutecznie odciągają one wzrok od dolnej krawędzi okładki, gdzie widnieje nazwisko prawdziwego autora. Jest nim niejaki David Michaels. I w tym momencie sprawy gmatwają się jeszcze bardziej, bo nie jest to prawdziwe nazwisko, lecz pseudonim, pod którym pisywało dwóch autorów! Do 2006 roku Raymond Benson związany z serią "Splinter Cell" ukrywał się pod tym pseudonimem, gdy oświadczył, że pałeczkę po nim przejmie Grant Blackwood i to on jest autorem "EndWar". Jak widać, sprawa autorstwa książki to już nie lada wyzwanie dla naszych szarych komórek, czy więc fabuła obfituje w równie skomplikowane intrygi? O tym napiszę już za chwilę.
© 2009 Zrecenzował Uqahs
Autor: Philip K. Dick
Tytuł: Doktor Bluthgeld
Oryginalny tytuł: Doctor Bluthgeld
Wydawnictwo: Salamandra
Data wydania: 1999
Liczba stron: 268
ISBN: 9788371203800
Wśród ruin zniszczonego przez wojnę atomową świata żyją inteligentne szczury, mówiące psy i ludzie, którzy mozolnie wracają do normalnego życia. W małym kalifornijskim miasteczku ukrywa się pod przybranym nazwiskiem szalony fizyk Bruno Bluthgeld, sprawca wszystkich tych nieszczęść. I jest ktoś jeszcze - obdarzony nadprzyrodzonymi umiejętnościami mutant, który czeka na dogodną chwilę, by przejąć rząd dusz.
Doktor Bluthgeld to nie tylko fascynująca powieść fantastyczno-naukowa, lecz także historia o tym, czym jest dobro, zło i ślepa żądza władzy.
Opis pochodzi z okładki
Autor: Marek Dryjer
Tytuł: Droga ślepców
Wydawnictwo: Radwan
Data wydania: 2010
Liczba stron: 132
ISBN: 978-83-7745-008-6
Świat w popiołach. Pył, który zatyka nozdrza i brak słońca. Ziemia po wielkiej katastrofie. Apokalipsa, która nadeszła bez zapowiedzi, tak nagle, w jednej chwili. Rośliny i zwierzęta to niemal zapomniany mit. Resztki błąkających się po skamieniałym z zimna świecie ludzi, to już tylko nieme niedobitki, walczące o przetrwanie, próbujące oszukać czas i podstępne hordy kanibali. To droga donikąd, to także ostatnia szansa i nadzieja na ocalenie. To wreszcie mały chłopiec, który ciągle wierzy...
© 2011 Zrecenzowała Maria Klamecka
Lepiej jest być pięknym, młodym i bogatym niż brzydkim, starym i głupim. Zasada ta, a właściwie "oczywiście oczywiste" prawidło, dotyczy wyborów które podejmujemy przez całe nasze życie. Nawet w sympatii do wytworów kultury postapokaliptycznej kierujemy się tam, skąd nadejdzie smak przygody, ciarki odkrycia tajemnicy czy pęd wiatru, gdy będziemy się zbliżać ku nieznanemu. Cierpienie, śmierć, zagłada to rzeczy istniejące gdzieś równolegle, obok wielkich przygód w świecie postapo. Ale tak jak w codziennym życiu nie myślimy o rzeczach ostatecznych, tak samo i w rozrywce - a taką jest w końcu kultura postapokaliptyczna - szukamy odpoczynku i wytchnienia od codzienności, a nie filozoficznych uniesień na temat końca.
© 2011 Zrecenzował Squonk
Autor: Greg Egan
Tytuł: Teranezja
Oryginalny tytuł: Teranesia
Wydawnictwo: Solaris
Tłumaczenie: Konrad Kozłowski
Data wydania: 2010
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7590-031-6
Pociąg relacji Poznań - Gdynia wlecze się prawie 6 godzin, czyli w sam raz, by zanurzyć się w świecie Teranezji - pięknych motyli, zielonych gołębi i roślin, które chętnie na nie polują.
Zawsze wydawało mi się, że szkolną wiedzę z biologii, a konkretnie genetyki i DNA sobie dobrze przyswoiłem. Jednak opisy autora szybko zweryfikowały jakość mojej nauki i zmusiły do intensywnego wczytywania się w każde słowo, gdy tylko rozmowa bohaterów schodziła na tematy naukowe. Jak na książkę science-fiction w Teranezji część "science" jest naprawdę rzetelna, a część "fiction" idealnie wpasowuje się w potencjalny hit Hollywoodu. I nie są to bynajmniej wady książki! Fabuła jest wciągająca, główny bohater niezłym świrem, sam pomysł oryginalny, a akcja osadzona w indyjskiej scenerii, której daleko do amerykańskiego rozmachu, teorii spiskowych i niesamowitych agentów służb specjalnych. I to chyba ta odmienność nadaje książce wyjątkowy charakter.
© 2010 Zrecenzował Sajdon
Autor: Marcin Gawęda
Tytuł: Rebelia
Wydawnictwo: Warbook - Wydawnictwo Ender
Data wydania: 2011
Liczba stron: 386
ISBN: 978-83-930066-6-3
"A ty znowu z tymi Irakijczykami, do cholery. Terroryści albo szuszwole, a nie Irakijczycy. Zwykli Irakijczycy to siedzą w domu, a nie biegają z kałachami po ulicach."
Szczerze przyznam, że do drugiej z wiosennych premier Wydawnictwa Ender, wydanej w ramach serii "WarBook" "Rebelii" autorstwa Marcina Gawędy, przymierzałem się dwukrotnie. Mój pierwszy kontakt z książką zakończył się przed dotarciem do drugiego rozdziału (czyli po około pięćdziesięciu stronach) - po rendez-vous z "Piaskami Armagedonu" odepchnął mnie przede wszystkim mocno szorstki styl pisania Gawędy. Po krótkim czasie jednak powróciłem do "Rebelii" z mocnym postanowieniem poprawy mojego doń podejścia - poniekąd pchany także poczuciem obowiązku - i... odkryłem piękno jej brzydoty. "Rebelia" okazała się dającym po głowie, potężnym antywojennym manifestem, obok którego nie sposób i nie można przejść obojętnie.
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: Dmitrij Głuchowski
Tytuł: Czas zmierzchu
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Data wydania: Rosja 2007, Polska 2011
Liczba stron: 402
ISBN: 978-83-61428-47-3
O powiązaniu między starożytną cywilizacją Majów a zagładą ludzkości raczej nikogo odrobinę zorientowanego w kulturze masowej przekonywać nie trzeba. Chyba najmocniej osadzona w historii popkultury data - pukający do drzwi rok 2012 - według wyznawców teorii spiskowych, posiłkujących się wierzeniami i mitycznym kalendarzem wymarłych ludów indiańskich, zamieszkujących onegdaj dzisiejszy południowo-wschodni Meksyk, ma być czasem końca świata. Te rewelacje nie znajdują potwierdzenia w badaniach naukowców. Niemniej są nośną pożywką dla spragnionych wrażeń konsumentów kultury popularnej, których łapczywość chciwie wykorzystują mass media, sprzedając im coraz bardziej wymyślne sensacje z tym tematem powiązane. Jak to się ma do wydanej ostatnio w Polsce książki Dmitrija Głuchowskiego, autora bestsellerowych "Metro 2033" i "2034", zatytułowanej "Czas zmierzchu"? Ano ma się tak, że młody rosyjski pisarz postanowił zmierzyć się w niej z legendami majańskimi, tworząc przy tym pozycję nader ciekawą, wciągającą, inteligentną i świetnie napisaną.
© 2011 Zrecenzował Veron
Autor:Dmitrij Głuchowski
Tytuł: Metro 2033
Oryginalny tytuł: Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis Media
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Data wydania: 2010
Liczba stron: 592
ISBN-13: 978-83-61428-17-6
Drodzy moskwianie i goście stolicy! Moskiewskie metro to system transportu, którego użytkowanie wiąże się z podwyższonym ryzykiem" [Informacja w wagonie moskiewskiego metra]
Dmitrij Głuchowski i jego książka "Metro 2033" stali się w Rosji prawdziwym fenomenem. Początkowo autor umieszczał kolejne fragmenty tekstu na utworzonej przez siebie stronie internetowej. Witryna stała się bardzo popularna, czytelnicy tłumnie odwiedzali ją i pomagali Głuchowskiemu w redagowaniu "Metra...", co sam autor nazwał "literackim beta testem". Po jakimś czasie wspólnymi siłami stworzyli to, co kilka dni temu skończyłem czytać i co wywarło na mnie spore wrażenie. "Metro 2033" bowiem to świetna, godna uwagi i polecenia pozycja.
© 2010 Zrecenzował Veron
Apokalipsa nuklearna jest de facto bardzo nudna. Atomówka pieprznie i zburzy wszystko dookoła, zaś promieniowanie radioaktywne dopełni zniszczenia wszelkich zaawansowanych form życia. Popromienne mutanty, nowe formy życia? Chyba żeście się za dużo Gwiezdnych Wojen naoglądali. Wojna atomowa bowiem, to dosłowne spełnienie politycznych teorii niejakiego Krzysztofa Kononowicza - po niej niczego nie będzie. Dróg, mostów, miast a przede wszystkim ludzi. Na ten pusty i wypalony nuklearnym ogniem, bądź wyjawiony radioaktywnym pyłem świat wyjdą ci, którym uda się przetrwać w bezpiecznym schronie.
Czyli co? Każdy postnuklearny świat musi być nudny? No nie musi, jeśli w konflikcie razem z bronią atomową zostanie użyta także broń chemiczna, a przede wszystkim biologiczna. Bakterie, wirusy robiące "to" czy "tamto", pod wpływem promieniowania mogą rozszerzyć zakres swojego oddziaływania na faunę i florę, którą napotkają po wyjściu z bezpiecznego schronienia ludzie.
© 2010 Zrecenzował Squonk
Autor:Dmitrij Głuchowski
Tytuł: Metro 2034
Oryginalny tytuł: Metro 2034
Wydawnictwo: Insignis Media
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Data wydania: 2010
Liczba stron: 496
ISBN-13: 978-83-61428-24-4
Kiedy piszę te słowa, jestem świeżo po lekturze Metra 2034. Zamykając ostatnią stronę, zadałem sobie pytanie, które jest dobrze znaną frazą z pewnej legendarnej gry komputerowej - co jest w stanie zmienić naturę człowieka? Idąc dalej, czy człowiek w ogóle może się zmienić, a jeśli tak - czy nie doprowadzi go to do zatracenia? Jeżeli doprowadzi, to czy jest powrót, czy można zwyciężyć tę ciemną stronę siebie, którą każdy z nas posiada?
© 2010 Zrecenzował Holden
"Wykradłszy bogom ogień, człowiek nie dał sobie z nim rady i do szczętu spalił świat."
Dmitrij Głuchowski powieścią Metro 2033 zawiesił sobie poprzeczkę równie wysoko, co Francis Ford Coppola filmem Ojciec chrzestny. Wybaczcie mi tę filmową aluzję, jednak po dłuższym przemyśleniu takie właśnie porównanie przychodzi mi na myśl. Obaj artyści stworzyli w swoich dziedzinach sztuki niezapomniane, kultowe wręcz dzieła, obaj zdecydowali się także na ich kontynuacje. Ale doścignąć oryginału, który sprintem pobijał rekordy popularności i połykał dystanse dzielące poprawność od artyzmu, łatwo przecież nie jest. I o ile nie mam wątpliwości, że Metro 2033 wpisze się w annały - nie tylko rosyjskiej - literatury, to analogiczne pytanie odnoszące się do Metra 2034 pozostawię bez odpowiedzi, ponieważ nie chcę być złym prorokiem.
© 2010 Zrecenzował Veron
Do powieści Metro 2034 podchodziłem z pewną dozą nieufności. Nie zmniejszyła jej nawet świetna akcja promocyjna polskiego wydawcy, zaś opisy i zapowiedzi książki omijałem szerokim łukiem. Dlaczego? Mając na uwadze pierwsze dzieło Dmitrija Głuchowskiego Metro 2033 wyszedłem z założenie, że jego najnowsza powieść (która jest przecież kontynuacją poprzedniej historii) będzie miała to samo, tylko że więcej. Czyli więcej dywagacji, filozofii, metafizyki, bajęd z pogranicza fantasy, a i być może nawet pojawi się tam UFO.
© 2010 Zrecenzował Squonk
Autor: William Golding
Tytuł: Władca Much
Oryginalny tytuł: Lord of the Flies
Wydawnictwo: Czytelnik
Data wydania: 2004
Liczba stron: 223
ISBN: 83-07-02923-6
Samolot ewakuujący dzieci po wybuchu III wojny światowej ulega katastrofie u brzegów bezludnej wyspy. Wśród ocalałych są wyłącznie chłopcy w wieku od 6 do 12 lat. To cywilizowane, dobrze ułożone dzieci, są uczniami elitarnych szkół. Niedługo po wylądowaniu panuje wśród nich niepewność i pragnienie zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Wyłaniają przywódcę, budują szałasy, dzielą się na zbieraczy i myśliwych. Z początku wygląda to na typową chłopięcą zabawę w "dzikich", a wyspa zdaje się rajem: nie ma tam groźnych zwierząt, owoców jest pod dostatkiem, przeżycie nie sprawia najmniejszych trudności. Problemy pojawiają się w miarę wzrostu poczucia bezpieczeństwa i bezkarności. Myśliwi pod dowództwem aroganckiego Jacka odkrywają, że są silniejsi niż słaba i niezaradna grupa zbieraczy. Zaczyna się walka o władzę między dotychczasowym przywódcą, wrażliwym i dobrodusznym Ralfem, a Jackiem. Dodatkowej grozy dodaje obecność tajemniczego Władcy Much, nieznanego Złego, którego obecności na wyspie boją się młodsi chłopcy. Z czasem zabijanie przestaje być koniecznością, a zaczyna być zabawą. Jack i myśliwi nie widzą nic złego w narzucaniu swojej władzy poprzez mordy, a eliminację wrogów poprzez okrutne polowanie traktują niemal jak grę w berka. Mechanizm znikczemnienia jest głęboki i przerażający; gdy w końcu na wyspę przybywają niosący pomoc dorośli, tylko jeden z rozbitków zechce wrócić do dawnego ładu organizacji społecznej.
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Margaret Peterson Haddix
Tytuł: Dzieci cienie: Wśród ukrytych. Wśród oszustów
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2011
Liczba stron: 391 ("Wśród ukrytych" 181 str., "Wśród oszustów" 205 str.)
ISBN: 978-83-7686-082-4
Książka, o której chcę napisać parę słów, jest pierwszym tomem serii "Dzieci cienie" autorstwa Margaret Peterson Haddix, składającym się z dwóch części - "Wśród ukrytych" (pierwsze wydanie anglojęzyczne ukazało się w 1998 roku) i jej kontynuacji "Wśród oszustów" (wyd. w 2001 r.). Polscy czytelnicy mają to szczęście, że seria uzyskała już sporą popularność na świecie, w związku z czym mamy tzw. 2 w 1. Zaś wydawnictwo Jaguar już zapowiada, że w przyszłym roku ukażą się kolejne publikacje. Nie musimy zatem czekać w napięciu na dalsze losy bohaterów. Czy jednak warto czekać?
© 2011 Zrecenzowała Lithium
Autor: Joseph Heller
Tytuł: Ostatni rozdział, czyli paragraf 22 bis
Oryginalny tytuł: Closing Time
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2004
Liczba stron: 576
ISBN: 83-7359-157-5
Ta zjadliwa satyra na Amerykę jest kontynuacją kultowego "Paragrafu 22". Heller przedstawia nam świat zmanierowanej finansjery, dążących do sukcesu karierowiczów i głupkowatych polityków, którzy swoją profesję traktują jak grę komputerową (koronnym przykładem jest prezydent, któremu pomyliły się przyciski i który wysłał pociski atomowe na Rosję). Wyśmiane zostają służby specjalne i obsesja Amerykanów o "rządowym spisku", naiwny wojskowy patriotyzm oraz... Szatan, umiejscowiony tu w popkulturowym otoczeniu parku rozrywki. Świat powoli dąży do zagłady i tylko niewielkie sygnały o tym informują - jak chociażby zmiana tytułu symfonii Wagnera (znaczące jest, że tytuł ten to??? Apokalipsa). Heller podkreśla, że jeśli wszyscy zaczynają przyjmować jakąś wizję, choćby najbardziej obłąkaną, ludzie zdrowi wątpią nie w ich umysły, lecz w swoje. Takie właśnie myślenie doprowadza do finalnej katastrofy - nastaje III wojna światowa, umarli powstają z grobów, szatan przejmuje władzę... a czytelnik wciąż stara się wmówić sobie, że przecież to komedia i wszystko dobrze się skończy!
Na tym właśnie polega siła tej książki: w sposób zabawny i pełen farsy doprowadza nas do ostatecznej i apokaliptycznej katastrofy. I dopiero na ostatnich stronach przestaje być wesoło, kiedy masa codziennego, medialnego i politycznego amerykańskiego absurdu przekracza masę krytyczną.
Mam wrażenie, że pozycja ta, podobnie jak Paragraf 22, jest przeważnie nierozumiana przez czytelników, odbierana jako kolejna satyra na USA i jego sposób myślenia - a zapomina się przy tym, że przecież kończy się ona zagładą i gdyby było kilka rozdziałów więcej, z pewnością traktowano by ją inaczej. Nie jest to wcale opis "apokalipsy na wesoło" - właśnie ta Apokalipsa poprzez niepoważny i nieodpowiedzialny stosunek ludzi do niej staje się jeszcze bardziej przerażająca. ![]()
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Frank Herbert
Tytuł: Diuna
Oryginalny tytuł: Dune
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Tłumaczenie: Marek Marszał
Data wydania: 2009
Miejsce wydania: Poznań
Liczba stron: 623
ISBN: 978-83-7301-723-8
Wydanie: wraz z dodatkami Ekologia Diuny, Religia Diuny, Raport o motywach i celach Bene Gesserit, Almanak En-aszraf, Terminologia Imperium, Nota Kartograficzna, mapa Arrakis.
Podobno opisać świat znaczy tyle samo, co go okraść. Powiedział to albo pewien światły mędrzec, albo zuchwały idiota, ale niepodobna, żeby teraz tego dociekać.
Ale co jednak, kiedy ktoś tego świata wcale nie opisuje? Są bowiem takie książki, które rażą już na samym wstępie. Nie tyle objętością, co nieprzystępnością i skrytością. Właściwie pierwszym krokiem do zagłębienia się w Diunę Franka Herberta powinien być marsz w kierunku jakiegokolwiek słownika tłumaczącego co jest czym na piaszczystej planecie Arrakis. Potem można dopiero zasiąść do motywów kierujących wielkimi rodami, spisku intryg i knowań, które w jednym momencie nadają w lenno księciu Leto Atrydzie glob pozbawiony wody, ale za to obfitujący w najdroższą przyprawę wszechświata - melanż, a w następnym mu ten dar zabierają, wydzierając go siłą.
[Czytaj Całość Recenzji] [Czytaj Opis]
© 2010 Zrecenzował nie wiem
Autor: Aldous Huxley
Tytuł: Nowy wspaniały świat
Oryginalny tytuł: Brave New World
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: 2008
Liczba stron: 256
ISBN: 9788374954235
Przedstawiona w Nowym wspaniałym świecie wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą. W roku 2541 (czyli 632 roku nowej "ery Forda") obywatele Republiki Świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęctwa poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu - po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z ludzkich automatów pozbawionych wyższych uczuć. Czy ten "nowy wspaniały świat", w którym dominują seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?...
Ostatnie zdanie tej zawartej na okładce książki skróconej recenzji jest właściwie jednym z głównych motywów przewodnich podczas czytania wydanej w 1932 roku antyutopii zaliczanej do literatury wszechczasów. Alduos Huxley tworzy wizję świata indoktrynowanego, obleczonego grubą powłoką Wspólności, Identyczności i Stabilności i zauważa niebagatelną cenę, jaką należałoby za nie ponieść. W przewartościowanym nowym, wspaniałym świecie nie ma miejsca na uczucia, sentymenty, autorefleksje, czy przejawy tożsamości, a pojawiające się często hipnopedyczne hasła przypominają nic innego, jak stosowaną w totalitarnych systemach nowomowę, której absurdalność celowo wyolbrzymiono.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Autor: Stephen King
Tytuł: Bastion
Oryginalny tytuł: Bastion
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2003
Liczba stron: 1336
ISBN: 83-7298-375-5
Jest to jedna z najdłuższych powieści Stephena Kinga (1400 stron!), co nie znaczy wcale, że najlepsza. W USA dochodzi do wynalezienia niemal doskonałej broni biologicznej, zmutowanej grypy zwanej Kapitanem Tripsem. Zabija ona, bagatelka, 99,4% ludzkości. "Dzięki" nieostrożności dochodzi do skażenia bazy wojskowej, w której się ona znajduje. I pewnie sprawa skończyłaby się na tym, gdyby nie jeden z naukowców, który przedziera się przez zabezpieczenia i razem z rodziną ucieka ku wolności. Wkrótce stanie się mordercą o "dokonaniach" większych od listy ofiar Hitlera i Stalina razem wziętych: jest bowiem nosicielem wirusa i wkrótce Stany, a po nich świat, padną ofiarami jego lekkomyślności.
Te 0,6% które ocalało, wkrótce jednoczy się w dwóch przeciwstawnych obozach. Pomagają im w tym sny, w których ukazują się dziwne postaci. Jedną jest Matka Abigail, drugą Randall Flagg - tajemnicza postać, bardzo przypominająca Szatana. Pierwsza część książki dąży do punktu, w którym odporni na Kapitana Trypsa zostają ostatecznie podzieleni. Zaczyna się walka dobra ze złem. Dawna potęga Ameryki staje się jej słabością: "pod ręką" leży przecież broń, w tym bomba nuklearna. A przecież konflikt między ocalałymi nie jest ich jedynym problemem. Nadchodzą bowiem inne: brak wykształconej kadry naukowej (m.in. medycznej), spory o władzę, strach, marazm.
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Stephen King
Tytuł: Komórka
Oryginalny tytuł: Cell
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2007
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7359-432-6
Historie o zombie są dzisiaj równie oklepanym tematem jak świńska grypa. Ciężko zliczyć filmy i gry, w których występują przedstawiciele tej niezwykłej formy egzystencji. Gdy pisarze podejmują się opisania takich przygód muszą albo być wybitnymi twórcami, albo mieć wyjątkowy pomysł. Stephen King niewątpliwe należy do mistrzów pióra. Czy ktoś taki jak on jest w stanie tchnąć nowe życie w historię o nieumarłych?
Przyzwyczailiśmy się do opowieści o zombie, w których czynnikiem inicjującym był tajemniczy wirus. Wystarczy wspomnieć choćby "Świt żywych trupów" George'a Romero czy książkę Richarda Mathesona pt. "Jestem legendą". Notabene King dedykuje swoje dzieło właśnie tym dwóm panom. Autor pozostaje wierny hitchcockowej zasadzie i akcję rozpoczyna istnym trzęsieniem ziemi. Clayton Riddel, rysownik komiksów, który właśnie podpisał kontrakt wydawniczy, staje się świadkiem straszliwych scen na ulicach Bostonu. Wszyscy korzystający z telefonów komórkowych przemieniają się w żądnych krwi zabójców. Ktoś, kto czytał klasyczne horrory Kinga może czuć się nieco dziwnie, bo autor przyzwyczaił nas do powolnego budowania klimatu. W "Komórce" już pierwsze strony są wypełnione spektakularną akcją. Samochody rozbijają się, spadają samoloty, wszędzie wybuchają pożary, a miasto ogarnia całkowity chaos.
© 2009 Zrecenzował Uqahs
Autor: Tomasz Kopecki
Tytuł: Mediapolis
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2009
Liczba stron: 280
ISBN: 978-83-7506-281-6
Rok 2096. Złota Republika ocieka szlachetnym kruszcem tylko w siedzibach władz. Figura wielkiego złotego smoka wygląda raczej żałośnie i groteskowo aniżeli dumnie - górując nad szarą, posępną okolicą - betonowym miastem jednakowych bloków. Takie same, bure bloki, identyczne drzwi i okna. A każde z nich niebieskie od ekranu telewizyjnego, którego nie wolno zgasić - Jego Świetlistość, Pierwszy Kapłan i Wielki Mistrz Republiki obwieszcza z tysięcy takich samych odbiorników jedyną i słuszną wolę Inteligencji Wszechświata. Szesnasta dzielnica, trzynasty blok, mieszkanie dwudzieste piąte... A może sto ósme? Jak tu się nie pogubić? Życie każdego mieszkańca, na każdym kroku, od narodzin po śmierć, znaczone jest szeregami cyfr. Najważniejszy z nich tworzą cyfry numeru ewidencyjnego. Drobiazgowe przepisy, wszechobecna kontrola władz, skromna pensja za bezużyteczną pracę, pracę pozorną, mającą dać namiastkę normalności, wreszcie masa niepotrzebnych gadżetów - to wszystko jest codziennością przeciętnego obywatela Republiki. Pozbawieni dziedzictwa, przeszłości i historii, ludzie w betonowym, anonimowym mieście, żyją jak somnambulicy, nawet nie usiłując zastanawiać się nad możliwą alternatywą dla systemu. Między nimi znajduje się jednak Abel, zręczny zabijaka, na co dzień należący do tzw. prawdziwych twórców - naukowców, techników i tych wszystkich, którzy wciąż coś umieją i potrafią użyć wiedzy w słusznej sprawie. Abel, jako jedyna - a przynajmniej jedyna znana czytelnikowi, bo być może są też inne podobnie zdolne, lecz wyzute z odwagi jednostki - osoba z grupy zwykłych obywateli, potrafi wyłączyć, unieszkodliwić znienawidzone pudło - ta umiejętność zaważy na jego dalszym życiu... Szukając ukochanej Anny, rzuca się w wir nierównej walki z dyktaturą Pierwszego Kapłana i jego sojuszników - tajemniczych wysłanników świata zewnętrznego, znanego jako IRN - który to skrót do rozszyfrowania pozostawiam już w rękach czytelników.
© 2012 Zrecenzowała Cichutki Spec
Autor: Dean Koontz
Tytuł: Przy blasku księżyca
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2003
Liczba stron: 344
ISBN: 83-7337-335-7
Dean Koontz jest uważany za jednego z najpopularniejszych współcześnie pisarzy literatury grozy. W jego utworach można jednak znaleźć zaskakująco dużo cech typowych dla fantastyki naukowej. W powieści "Przy blasku księżyca" jest sporo elementów science-fiction, chyba nawet więcej niż horroru.
© 2011 Zrecenzowała Lithium
Autor: Maciej Kuczyński
Tytuł: Katastrofa
Oryginalny tytuł: Katastrofa
Wydawnictwo: Siedmioróg
Data wydania: 1997
Liczba stron: 152
ISBN: 83-85959-68-8
Trzy lata po wielkim, światowym zjednoczeniu. Zniknęły granice, zniknęły problemy trapiące przez wieki ludzkość. Ziemia nie jest jednak z tego powodu rajem czy krainą szczęścia. Pozostały problemy, które rozwiązuje nowy system światowej władzy, pozostali ludzie, którym nowe porządki nie odpowiadają. Gdzieś nadal tli się iskra sprzeciwu wobec nowej sytuacji...
Zaczyna się od pojawiających na ułamek sekundy zakłóceń na ekranach telewizorów, na ogólnoświatowych kanałach. Po paru dniach widać już przez krótką chwilę napis:
pOsłUszeńStWo
Przez media oraz widzów, na początku jest to traktowane jako forma nowej reklamy lub innych problemów technicznych. Jednak kiedy napis zaczyna się pojawiać w regularnych odstępach czasu, temperatura na świecie wzrasta. Nie jest to już zwykła usterka, gra marketingowa a sprawa POLITYCZNA. W wielu miejscach dochodzi do zamieszek, gdyż napis "posłuszeństwo" jest odbierany jako nakaz, przymus do podporządkowanie się. Komu? Nowej formie organizacji świata, utracie własnej tożsamości narodowej, czemukolwiek co będzie przymusem, który trzeba przyjąć.
© 2009 Zrecenzował Squonk
Autorzy: Tim Lahaye, Jerry B. Jenkins
Tytuł: Powieść o czasach ostatecznych
Wydawnictwo: Vocatio
Tłumaczenie: Peter Chojnacki (części: 1 i 2), Zbigniew Kościuk (części: 3, 4, 5, 6, 8, 11, 12)
"Apokalipsa św. Jana" to jedna z najczęściej analizowanych ksiąg Pisma Świętego. Nic w tym dziwnego. Jak powszechnie wiadomo, dotyczy ona końców dziejów i ludzkości na Ziemi, co samo w sobie jest szalenie intrygującym zagadnieniem. Przez epoki interpretowana na wszelkie możliwe sposoby, stawała się jednocześnie źródłem inspiracji. Najwięksi artyści na przestrzeni wieków czerpali z biblijnego tekstu, tworząc wspaniałe dzieła sztuki (wystarczy wspomnieć choćby obrazy Albrechta Duerera, Pietera Bruegela, czy pisarską twórczość polskich poetów - Miłosza, Kasprowicza i wielu, wielu innych). Z biegiem czasu sztuka ewoluowała i zmieniała się, dostosowując do panujących na świecie realiów. Idąc tą ścieżką logicznym wydaje się, że motyw apokalipsy w końcu musiał zawitać do zupełnie współczesnej twórczości artystycznej.
Gdy na początku 2009 roku wpadły mi w ręce dwie książki autorstwa nieznanego mi wówczas kompletnie duetu autorskiego Tima LaHaye i Jerry'ego B. Jenkinsa, opatrzone enigmatycznym, ale frapującym tytułem "Powieść o czasach ostatecznych", nie wiedziałem czym są i o czym traktują. Dwa kliknięcia w Google uświadomiły mi, że oto wreszcie znalazłem coś, co być może wciągnie mnie na dłużej. Od dawna bowiem interesuje mnie motyw biblijnej apokalipsy, zwłaszcza w kontekście spełnienia proroctwa w obecnych czasach. Nawał obowiązków opóźnił jednak początek mojej przygody z "Powieścią..." o kilka miesięcy. I tylko tego żałuję - że tak długo zwlekałem z sięgnięciem po nią i z zagłębieniem się w niezwykły świat zrodzony w wyobraźni autorów. Seria "Czasy ostateczne" jest bowiem cyklem nieprzeciętnym, czymś, czego nigdy nie spodziewałem się spotkać, czymś, co pochłonęło mój czas i zaprzątnęło głowę na bardzo długo. Jest to spełnienie moich marzeń, jeśli chodzi o kompletne wykorzystanie motywu biblijnego końca świata. W kilku słowach chciałbym się z wami podzielić moimi wrażeniami po zgłębieniu dwunastu podstawowych części serii.
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: Sarah Langan
Tytuł: Zarażeni
Oryginalny tytuł: The Missing/Virus
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2010
Liczba stron: 304
ISBN: 978-83-241-3626-1
Przestraszyć za pomocą słów wypisanych na stronach książki jest moim zdaniem znacznie większą sztuką niż uczynić to samo za pomocą obrazu filmowego. W tym drugim twórca ma dużo bardziej pokaźną ilość środków wyrazu - skrypt, aktorzy, muzyka, zdjęcia, scenografia. Przy odpowiednim ich wyważeniu i talencie reżysera do zapanowania nad tymi kwestiami, można stworzyć fenomenalne dzieło, które nie dość, że inteligentnie przestraszy (czyli nie skończy się na nagłym pojawieniu się mordercy znikąd, tuż za plecami bohatera, najlepiej do tego zobaczonego w lustrze), to spowoduje, że będąc samemu w ciemnym pokoju człowiek zacznie zastanawiać się, czy faktycznie jest w nim sam. A co z książką? Autor musi posiadać niebywały talent do skutecznej operacji słowem, by uruchomić w czytelniku wyobraźnię na tyle skutecznie, żeby ten ujrzał malowane literami obrazy. Jednym z niekwestionowanych mistrzów w tej dziedzinie jest Stephen King, z którego garściami czerpie autorka ocenianej przeze mnie pozycji, Sarah Langan.
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: Fritz Leiber
Tytuł: Wiadro Powietrza (część antologi Rakietowe Dzieci)
Oryginalny tytuł: Pail of Air
Wydawnictwo: Alfa
Data wydania: 1989
Liczba stron: 13
ISBN10: 8370012493
Wydane w 1951 roku dzieło Fritza Leibera nie jest kilkutomową powieścią, a kilkunastostronicowym opowiadaniem, mówiącym - tak jak pozostałe pozycje w tym dziale - o zagładzie ludzkości. Dlaczego zatem, pomijając sprzyjającą przyswojeniu objętość, czytelnik miałby się nim zainteresować, skoro pisarski świat wydał do tej pory wiele podobnych, a pewnie i lepszych od "Wiadra powietrza" tekstów? Odpowiedź ukryta jest w pytaniu "a czy ktokolwiek z Was nosił kiedyś powietrze w wiadrach? Nie? No to nie traćcie czasu i marsz do czytania!"
Pierwszy próg zwalniający na drodze do uzyskania tekstu to słaba dostępność. W Polsce "Wiadro powietrza" ukazało się w selekcjonowanej przez Wikora Bukato antologii "Rakietowe dzieci" wydanej w 1989 roku. Czasami ktoś podrzuci książkę w serwisie podaj.net, ale trudno określić, czy wydawnictwo Alfa zdecyduje się na jej reedycję. Niestety bardzo prawdopodobne jest, że opowiadanie w wersji polskiej nie ukazało się nigdzie indziej, jak tylko w wyżej wymienionej antologii. Jeśli jednak ktoś zdobył tę pozycję, lub ma szansę ją przeczytać, to powinien wiedzieć, że w dalszej części tekstu pojawią się niekoniecznie pożądane informacje odnoszące się do treści opowiadania.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Autor: Stanisław Lem
Tytuł: Pamiętnik znaleziony w wannie
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2008
Liczba stron: 216
ISBN: 9788375524130
Jeśli czytaliście "Proces" Kafki, konstrukcja "Rękopisu" niczym Was nie zaskoczy. Lem ubiera jednak mające już sto lat obawy w zupełnie nowy strój. Józefowi K. wolno było przynajmniej poruszać się po mieście. Bohater książki Lema jest uwięziony w ogromnym Gmachu, z którego nie ma wyjścia, ponieważ jest on umieszczony w schronie głęboko pod ziemią. A może to sam Gmach jest całym schronem? Tych odpowiedzi czytelnik niestety nie uzyska. Atmosfera jest gęsta, fabuła właściwie nie istnieje (bohater błąka się po Gmachu próbując załatwić jakąś sprawę, o której nawet nie mamy bliższego pojęcia, a napotyka z każdym kolejnym krokiem na coraz dziwniejsze wydarzenia), a jedyne, czego jesteśmy pewni, to to, że w Gmachu panuje totalna psychoza. Syndrom "oblężonej twierdzy" urasta do rozmiarów paranaoidalnych - wszyscy są przekonani, że tajemniczy wrogowie nastają na ich życie i istnienie schronu. Jednym słowem, całość przypomina eksperymenty socjologiczne, o jakich dowiadujemy się z Biblii Fallouta. Najbardziej przerażające jest to, że zbiorowa psychoza niszczy po drodze jednostki - takie jak nieszczęsny bohater, który przecież chciał tylko załatwić prostą sprawę urzędową, a znalazł się w pułapce bez wyjścia. Z neutralnego pionka stał się podejrzanym, ściganym, oskarżonym.
O tym, kim w istocie byli owi tajemniczy agenci wrogów, przed którymi drżał Gmach, dowiecie się czytając książkę. 
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Richard Matheson
Tytuł: Jestem legendą
Oryginalny tytuł: I'm the legend
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2008
Liczba stron: 223
ISBN: 978-83-7480-071-6
"Jestem legendą" prześladuje mnie od jakiegoś czasu. Gdy tylko obejrzałem film, zrecenzowałem go i wysłałem moje wypociny do Trzynastego Schronu. Kto by pomyślał, że kilka dni później wygram książkę w konkursie Outpostu, którą teraz mam przyjemność i obowiązek (chyba?) wam przybliżyć (pozwólcie, że oszczędzę sobie porównań do filmu).
Na wstępie wypadałoby powiedzieć, że książka została napisana w 1954 roku, a więc w czasach, gdy amerykańskie społeczeństwo żyło w obawie przed grzybkami atomowymi i wszelakimi innymi sposobami masowej zagłady. W utworze Mathesona znajdziemy nawiązania do tej ogólnonarodowej histerii, jednak nie to jest motywem przewodnim ksiązki, ale od początku...
© 2008 Zrecenzował Uqahs
Autor: Cormac McCarthy
Tytuł: Droga
Oryginalny tytuł: The Road
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2008
Liczba stron: 270
ISBN: 978-83-08-04178-9
Przerażająca postapokaliptyczna wizja przyszłości Ameryki w powieści uznanej za największe arcydzieło Cormaca McCarthy'ego. Droga to połączenie powieści drogi, powieści przygodowej oraz horroru. Przez 6 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa" otrzymała Nagrodę Pulitzera oraz najstarszą angielską nagrodę w dziedzinie fikcji - The Tait Black Memorial Prize.
"Opowieść o skazanej na tragiczny koniec wędrówce podana zaskakująco pięknym językiem, w najbardziej ponurych momentach osiągającym lotność poezji - jakby cmentarne ballady Nicka Cave'a czy Toma Waitsa przepisać na oszczędną, chirurgiczną prozę. Droga to czarna jak węgiel elegia po tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia. Niewiele znam książek tak silnie grających na emocjach. - Jacek Dukaj
Książka przedstawia mroczną, postapokaliptyczną wizję Stanów Zjednoczonych - pełną ruin i zgliszcz, w których największym zagrożeniem jest śmiercionośny mróz, głód i kanibale a zwykłe przeziębienie może się okazać dramatem i przeszkodą nie do pokonania. "Droga" jest opowieścią o kruchej więzi między ojcem a synem, tlącej się mimo upadku cywilizacji i wartości rozświetlając mroki ponurego świata. To historia trzymająca w napięciu do samego końca, pełna rozpaczy, poświęcenia i strachu, przedstawiająca ciągłą walkę o przeżycie kolejnego dnia.
Powiem zwięźle :) Książka wciąga jak bagno, wchłonąłem ją w 2 dni i moim skromnym zdaniem jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla fana Fallout :) ![]()
© 2008 Opisał Prabuś
Tej książki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać... Książki napisanej przez Cormaca McCarthy'ego zdobywcy nagrody Pulitzera, autora takich powieści jak chociażby "To nie jest kraj dla starych ludzi".
Po przeczytaniu tej powieści ooraz w trakcie pisania swoich osobistych spostrzeżeń dotyczących tego jak dla mnie wspaniałego dzieła bym był zły na siebie samego, gdybym nie wspomniał tu także o was, moi drodzy koledzy a może i także koleżanki z Trzynastego Schronu. Zastanawiacie się, dla czego akurat o was, skoro tekst ten ma dotyczyć powieści... Już wam wszystko wyjaśniam. Od niepamiętnych już czasów intrygowały mnie świat w pewien sposób ogarnięty chaosem, świat inny, udręczony i umęczony, okrutny, ale także wolny, który jest jedynie odskocznią od zwykłego prostego życia, świat inny niż ten, w którym przyszło nam żyć, świat, w którym tak naprawdę nie chciałbym żyć a jedynie mogę o nim śnić, marzyć i fantazjować. Jest to świat, który tworzycie także wy sami, poprzez swoje przemyślenia i spostrzeżenia na kartach Schronu. To tu pierwszy raz usłyszałem o "Drodze" o Cormacu McCarthym jego powieści...
© 2009 Zrecenzował Aq
"Droga" to książka niezwykła. Mogę to przyznać z czystym sumieniem. Nie przypominam sobie drugiej tak głęboko poruszającej powieści.
Świat umarł. Czy dotknęła go wojna nuklearna czy może padł ofiarą niezwyciężonych sił natury? Tego nie wiemy. Zresztą nie ma to już praktycznie znaczenia, liczy się tylko tu i teraz. Spopielona ziemia, wyschnięte drzewa, wymarłe zwierzęta. Tak wygląda świat u McCarthy'ego i w równie oszczędny sposób jest opisywany.
© 2009 Zrecenzował Uqahs
Pisanie recenzji książek to żmudna i wymagająca wysiłku robota. To tak, jakby kręcić recenzję filmu czy nagrywać recenzję albumu jakiegoś wykonawcy. Taki kanibalizm (!), właściwie autokanibalizm, uprawiany przez i na czytelniku, który jednocześnie jest recenzentem. Tym bardziej trudna jest sprawa, gdy ma się do czynienia z książką wychwalaną pod niebiosa, nad którą pieją tłumy. A powieść "Droga", napisana przez Cormaca McCarthy'ego taka właśnie jest. Wtedy u mnie, z czystej przekory i nonkonformizmu myślowego pojawia się koncepcja, by tą rzecz obalić z piedestału i sprowadzić na parter. Owczy pęd i zaciesz to nie ja!
I jak sądzicie - udało się? No, nie bardzo.
© 2010 Zrecenzował Squonk
"Ostatnia muzyka na ziemi przywołana z popiołów zagłady"
O "Drodze" Cormaca McCarthy'ego napisano już wiele. Prawie każda recenzja, jaką czytałem, choćby najkrótsza i najbardziej oszczędna w słowa, staje się niemal peanem na cześć autora powieści. I nie ma się co dziwić. Myślę, że każdy, kto miał przyjemność sięgnąć po tę pozycję i dać się ponieść jej słowom, może skonstatować, że jest to książka niezwykła. Będąc równocześnie bestsellerem jak i docenioną przez elitę krytyków, wpisała się na stałe do historii literatury. Pozwólcie zatem i mnie podzielić się w kilku zdaniach odczuciami na temat dzieła autora "Dziecięcia bożego".
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: Vonda Mcintyre
Tytuł: Opiekun Snu
Oryginalny tytuł: Dreamsnake
Wydawnictwo: Phantom Press
Data wydania: 1991
Liczba stron: 285
ISBN: 83-85276-68-8
To powieść, której akcja dzieje się po wojnie nuklearnej. W jej wyniku, ocalali ludzie w nędznych warunkach zamieszkują niemalże pustynną planetę. Przemierzają ją uzdrowiciele, którzy przynoszą chorym ukojenie bądź bezbolesną śmierć. Czynią to z pomocą węży snu - gadów przemienionych w wyniku promieniowania. Ich jad ma właściwości uśmierzające cierpienie.
Jedną z uzdrowicielek jest Gada. W wyniku niefortunnych wydarzeń traci swojego węża snu - przez co jej służba potrzebującym staje się niemożliwa. Pomimo tego, iż węże te są niezwykle trudne do zdobycia, wyrusza przez przemieniony świat, z nadzieją na zdobycie kolejnego pomocnika.
Świat przedstawiony w powieści niewątpliwie przypomina pesymistyczną rzeczywistość Fallouta. Poza tym bardzo przyjemnie się ją czyta, w dużej mierze z powodu zdolności pisarskich autorki. Warta polecenia lektura. ![]()
© 2007 Opisał Fufacz
Autor: Tadeusz Meszko
Tytuł: 2012 Gniew Ojca: Dzieci Słońca
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 2009
Liczba stron: 491
ISBN: 978-83-7590-042-2
Głównym bohaterem książki jest Daniel Bates, który idealnie pasuje do bohatera filmu katastroficznego z Hollywood - niespełniony naukowiec z wiedzą o nieuniknionej katastrofie na skalę światową, w którą nikt nie wierzy. Skrzywdzony przez niesprawiedliwość losu od kilkunastu lat zajmuje się czymś innym, choć równie fantastycznym. Żyje zaczepiony w swojej przeszłości, kochając wszystko, co pochodzi z lat 70. lub 80. i nie oczekując już niczego więcej od życia. Wszystko zmienia Słońce - źródło zagłady naszej planety. Bates za sprawą pięknej, zakochanej w nim po uszy młodej kobiety oraz wpływowych ludzi otrzymuje drugą szansę. Musi tylko dokończyć swoje badania i znaleźć sposób, by uratować Stany Zjednoczone, a przy okazji i resztę świata od zagłady (...)
© 2010 Zrecenzował Sajdon
Autor: Andre Norton
Tytuł: Świt 2250
Oryginalny tytuł: Star Man's Son, 2250 A.D.
Wydawnictwo: Versus
Data wydania: 1990
Liczba stron: 170
ISBN: książka bez ISBN
"Świt 2250" jest historią o pewnym młodym mężczyźnie, człowieku przynależącym do jednego z wielu plemion, będących świadectwem odradzającej się po wielu latach od wyniszczającej wojny atomowej, cywilizacji. Pragnąc odnaleźć zaginione miasto, prawdziwy skarbiec dorobku "pradawnych", kierując się wskazówkami swego nieżyjącego już ojca, młody chłopak wyrusza w długą i niebezpieczną podróż. Zabiera ze sobą wiernego kompana - zwierzę będące czymś w rodzaju dużego, drapieżnego kota. Będące zrazem jego jedynym prawdziwym przyjacielem. Wyruszając w mozolną wędrówkę po spustoszonych katastrofalną dla całego rodzaju ludzkiego nuklearną wojną, spalonych słońcem pustkowiach Stanów Zjednoczonych Ameryki, nawet nie podejrzewa jak wielu i jak groźnym niebezpieczeństwom będzie zmuszony stawić czoła...
Książka Andre Norton jest opowieścią o ludzkości, o jej destruktywnych impulsach, jest ostrzeżeniem dla człowieka przed nim samym. To nie tylko przygodówka z akcją osadzoną w doskonale skonstruowanym, postapokaliptycznym klimacie, pośród ruin pradawnego świata, którego ponure echa przebijają poprzez setki lat pustki tak silnie, że zabijają u czytelnika wszelkie radosne impulsy i zmuszają do refleksji nad konstrukcją społeczeństwa. Może nawet do postawienia kolejnego dnia pod znakiem zapytania. Tak czy owak książka jest bardzo dobra, niezwykle klimatyczna i sądzę, że mogąca z powodzeniem usatysfakcjonować każdego fana falloutowego świata. Polecam. ![]()
© 2002 Zrecenzował warpig
Autor: George Orwell
Tytuł: 1984
Oryginalny tytuł: 1984
Wydawnictwo: Literat
Data wydania: 2008
Liczba stron: 170
ISBN: 978-83-602-2022-1
Wielka wojna światowa zakończyła się podziałem świata na 3 mocarstwa: Eurazję, Wschódazję i Oceanię. Wszystkie one są w stanie nieustającego konfliktu, a partnerzy i wrogowie zmieniają się jak w kalejdoskopie - III wojna światowa ciągnie się właściwie przez cały czas, będąc idealnym pretekstem do trzymania ludzi w stanie napięcia i ograniczania im racji żywności. Nie wiemy, jak wyglądają realia w innych imperiach, ale Oceania państwem doskonale zhierarchizowanym. Ludzie są kontrolowani 24 godziny na dobę przez teleekrany, zarówno podające codzienną dawkę partyjnej propagandy jak i będące kamerami rejestrującymi wszelkie podejrzane czynności obywateli. Stworzona została tzw. nowomowa, z roku na rok zmniejszająca liczbę słów. Znikają takie wyrażenia jak "wolność" czy "prywatność". Obowiązkowy jest kult Partii i Wielkiego Brata, chociaż to właśnie oni są odpowiedzialni za wyniszczające wojny, nieustającą kontrolę i upokarzające warunki życia. Ci, którym nie podoba się system, lądują na torturach w gmachu paradoksalnie nazwanym Ministerstwem Miłości. Historia i prasa są nieustannie przerabiane tak, by treść książek i gazet zgadzała się z panującą obecnie propagandą. Obywatele nie mają pojęcia o świecie, nigdy nie widzieli obcokrajowca. Ich izolacja jest pełna i doskonała: boją się siebie nawzajem, albowiem wszędzie czyhają szpiedzy. Już dzieci w wieku szkolnym wstępują do organizacji Kapusiów. Jedyną grupą społeczną, która nie podlega kontroli, jest proletariat, zbyt tępy jednak, by mógł się zorganizować w zbrojnym oporze przeciwko władzom.
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Tomasz Pacyński
Tytuł: Wrzesień
Oryginalny tytuł: Wrzesień
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: 2002
Liczba stron: 296
ISBN: 83-917904-2-8
Powieść "Wrzesień" Tomasza Pacyńskiego ukazała się w tym samym czasie co "Apokalipsa według Pana Jana" Roberta J. Szmidta. Także treść obu książek jest do siebie zbliżona. Obie opisują skutki ogólnoświatowego konfliktu nuklearnego, zapoczątkowane wydarzeniami w Polsce. Jednak są wyraźnie różnice pomiędzy obiema powieściami. Głównym przesłaniem "Apokalipsy według Pana Jana" jest "Polak potrafi". Wojna wywołana przez żądnych władzy polityków niszczy Polskę a w konsekwencji cały świat. Ale dla Polski, Polaków jest jakieś światełko w tunelu. Nawet jeśli zapala je ten, który pośrednio przyczynił się do wybuchu wojny. Tytułowy Pan Jan... Natomiast we "Wrześniu" nadziei nie ma...
© 2004 Zrecenzował Squonk
Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Przenajświętsza Reczpospolita
Oryginalny tytuł: Przenajświętsza Reczpospolita
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2008
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7574-024-0
Fragmenty: czytaj!
Zacznę od dwóch pytań. Retorycznych jak sądzę - ale mimo wszystko i tak je zadam.
O czym tak naprawdę jest ta książka? O miłości do Ojczyzny.
Czy miłość do Ojczyzny może być wyrażana w oparach potu, krwi, spermy i kału? Tak, gdyż tylko na takim tle można wyraźniej usłyszeć krzyk wołający o opamiętanie i zastanowienie się nad jej losem.
Taką książką jest właśnie "Przenajświętsza Rzeczpospolita" Jacka Piekary. Można ją podzielić na dwie części. 2/3 zawartości książki to opis plugastw jakie toczą Polskę. 1/3 to trochę mistyczne, trochę metaforyczne wyjaśnienie czemu tak jest i próba wyjścia z tego bagna.
O co chodzi w dziele Piekary? Sam autor w przedmowie do książki wyjaśnia swoje zamiary. I dobrze, gdyż bez tego łatwo można by odebrać "Przenajświętszą Rzeczpospolitą" jako opis fascynacji nad przerysowaną, ale opartą na faktycznych zdarzeniach ze współczesnej Polski - fikcją. A tak jest mało wzniośle, brutalnie ale prawdziwie.
© 2008 Zrecenzował Squonk
Autor: Anthony Piers
Tytuł: Krąg walki - 3 tomy
Oryginalny tytuł: Battle Cricle
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 1994
Liczba stron: 680
ISBN: 83-7082-276-2
Jak wygląda świat po wyniszczającej wojnie atomowej?! Cywilizacja i społeczeństwo jeszcze raz powoli podnosi się z totalnego upadku. Na ogromnej części Stanów Zjednoczonych znajdują się radioaktywne tereny, które były narażone na największe promieniowanie. Tam rządzi Natura - przerażające, zmutowane owady, zwierzęta i rośliny. Lecz radioaktywność już się cofa. Świat opanowuje znów najbardziej krwiożerczy gatunek - ludzie. Zaczyna budzić się cywilizacja - inna, dziwna, z odmiennymi sprzed czasów Wielkiej Wojny zasadami.
© 2007 Zrecenzował psidog
Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: Operacja Dzień Wskrzeszenia
Oryginalny tytuł: Operacja Dzień Wskrzeszenia
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2006
Liczba stron: 496
ISBN10: 83-89011-88-3
Jak wyglądałaby Polska po wojnie nuklearnej? I to na dodatek wojnie, którą sama wywołała? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Andrzej Pilipiuk w książce "Operacja Dzień Wskrzeszenia", gdzie chore ambicje prezydenta doprowadzają do pogromu atomowego na skalę światową. Zapobiec temu próbuje garstka młodzieńców, oczywiście pod czujnym okiem naukowców. I wszystko wydawałoby się jasne, gdyby nie fakt, że robią to 20 lat po wojnie (sic!).
© 2008 Zrecenzował Yoda
Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Nacja
Oryginalny tytuł: Nation
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Data wydania: 2008 (świat), 2009 (Polska)
Liczba stron: 423
ISBN: 978-83-7510-367-0
Pierwsze strony Nacji pozwalają czytelnikowi domyślać się, że powieść Pratchetta opowiadać będzie o skutkach ataku wirusa pustoszącego pseudo-wiktoriańską Anglię oraz, zapewne, mającą też niemały wpływ na resztę świata. Nic bardziej mylnego, bardzo szybko okazuje się, że epidemia jest użyta wyłącznie jako zgrabne wytłumaczenie pewnych okoliczności związanych z apokalipsą o zdecydowanie mniejszej skali. Co nie znaczy, że mniej interesującej dla nas, czy, tym bardziej, mniej dotkliwej dla bohaterów książki.
Główny wątek opowiada bowiem o wydarzeniach rozgrywających się na nieistniejącym w naszym świecie archipelagu wysepek gdzieś na Pacyfiku, którego mieszkańcy w zdecydowanej większości nie są nawet świadomi istnienia takiego kraju, jak Anglia. Większość żywych istot uznających te rejony za swój dom zostaje unicestwiona w wyniku znalezienia się na drodze gargantuicznej fali. Jednym z nielicznych ocalałych jest Mau, chłopiec z tytułowej Nacji, największej z wysepek, który w czasie przejścia fali wracał z rytualnego pobytu na bezludnej wyspie, po którym miał stać się mężczyzną. Kiedy udaje mu się przeżyć spotkanie ze ścianą wody oraz cudem trafić z powrotem do domu, odkrywa, że nikomu z jego współplemieńców nie udało się przetrwać.
© 2010 Zrecenzował Jim Cojones
Autor: Philip Reeve
Tytuł: Żywe maszyny
Oryginalny tytuł: Mortal engines
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2001
Liczba stron: 261
ISBN10: 8324102299
Londyn dostrzegł zdobycz. Małe miasteczko nie ma szans. Londyn jest wielki, szybki i... głodny. Wśród stalowych pokładów miasta młoda zabójczyni ściga własną ofiarę. Na jej drodze staje czeladnik cechu historyków. Ta chwila zmienia życie obojga. Już wkrótce Londyn przestaje być domem Toma i Hester, którym przyjdzie zmierzyć się z potężnym spiskiem, śmiercionośną bronią i potworną groźbą, jaka zawisa nad światem. Ale najpierw muszą pokonać własny strach...
"Żywe Maszyny" to powieść angielskiego ilustratora Philipa Reeve'a (w Polsce znanego między innymi z serii Monstrrrualna Erudycja) i pierwsza część 4 tomowej sagi "The Hungry City Chronicles". Przedstawiony w niej świat przemieszczają mobilne miasta, które zgodnie z zasadą recyklingu pożerają mniejsze miasta, a te z kolei wchłaniają nieruchome miasteczka.
Akcja książki jest wartka, fabuła spójna, choć przewidywalna, bohaterowie niesztampowi (ona oszpecona, on odważny, sympatyczny mięczak :D), a świat bogaty (miasta powietrzne, nieruchome twierdze Ligi Antymobilistów czy gigantyczne, drapieżne aglomeracje niemieckie). Nie brak w nim bohaterów, szpiegów, zdrajców, droidów bojowych, odważnych pilotów, chciwych burmistrzów i humoru (vide ciasteczka z ekskrementów, których walory smakowe chwaliły niczego nieświadome elity towarzyskie :D).
© 2008 Opisał Glassius
Autor: Kim Stanley Robinson
Tytuł: Dziki brzeg
Oryginalny tytuł: The Wild Shore
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1998
Liczba stron: 427
ISBN10: 83-7150-277-X
W nie tak dalekiej przyszłości wybucha III wojna Światowa, którą wywołali ogarnięci złością Rosjanie. Dali oni upust swej nienawiści do kapitalizmu po przez zdetonowanie kilku set bomb nuklearnych na terenie USA. Ten fakt spowodował że Ameryka stała się wielką placówką anarchistyczną. Rząd przestał istnieć a z nim zaginęło wszelkie prawo. Kolejnym skutkiem nuklearnego ataku była śmierć części mieszkańców, natomiast ci którzy mieli tyle szczęścia że przeżyli, pozbawieni wszystkich wynalazków cywilizacji, cofnęli się o kilka stuleci w rozwoju i razem zaczęli walczyć o przetrwanie. Szanse na przeżycie mieli tylko ci którzy potrafili znaleźć się w nowych warunkach. Zakładali oni małe wioski, gdzie wegetowali, trudniąc się rolnictwem i łowiectwem. Po dziesiątkach lat, odizolowani od świata, zatracili poczucie świadomości, zapomnieli o wspólnej historii. Ich potomkowie, pozbawieni możliwości edukacji, stawali się analfabetami, a o świecie który ich otaczał nie wiedzieli prawie nic. Nie wiedzieli także jak doszło do wojny, ani o tym, że Ameryka, będzie teraz znajdowała się pod obserwację sąsiednich państw.
© 2002 Zrecenzował MCornic
Autor: Jose Saramago
Tytuł: Miasto Ślepców
Oryginalny tytuł: Ensaio sobre a Cagueira
Wydawnictwo: Muza S.A. (I wydanie), Rebis (III wydanie)
Tłumaczenie: Zofia Stanisławska
Data wydania: 1995
Liczba stron: 350
ISBN: 978-83-7510-248-2
Powieść zaczyna się cytatem z Księgi Przestróg: "Jeśli masz oczy, patrz. Jeśli widzisz, spostrzegaj".
Na nienazwane miasto w nienazwanym kraju, na człowieka, którego imienia nie znamy, spada coś, czego wielu z nas się obawia - ślepota. Nie jest to zwykła ślepota, która jest raczej opisywana jako bezgraniczna ciemność - mężczyzna widzi biel, "tonie w morzu mleka". Rzecz miała miejsce na skrzyżowaniu, niektórzy ludzie zaczęli wychodzić z aut, gotowi zepchnąć samochód na pobocze, by nie przeszkadzał w ruchu. Ogarnia ich zdziwienie, gdy słyszą krzyk "Jestem ślepy, jestem ślepy". Odprowadzony do domu przez nieznajomego, który wykorzystał pokrzywdzonego i ukradł mu samochód, czeka na żonę. Epidemia ślepoty zaczyna ogarniać całe miasto, rząd musi coś z tym zrobić. Zarządzona zostaje kwarantanna - chorzy zamknięci zostają w nieczynnym szpitalu psychiatrycznym, podlegając okrutnym zasadom narzuconym przez tych, którzy ich tam sprowadzili. Jest jednak osoba, która widzi. Są również osoby, które chcą zaprowadzić swój porządek...
© 2010 Zrecenzował Wrathu
Autor:Andrzej Sawicki
Tytuł: Inkluzja
Oryginalny tytuł: Inkluzja
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2009
Liczba stron: 352
ISBN-13: 978-83-7574-083-7
Nad Inkluzją Andrzeja Sawickiego od początku wisi pytanie, które postawił sam wydawca hasłem umieszczonym na okładce: "Jeszcze space opera nie zginęła?". Od razu mogę powiedzieć, że nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie - space opery znam jedynie z filmów. Oczywiście można odnaleźć konotacje między tymi formami sztuki, jednak lepszym punktem odniesienia do oceny Inkluzji byłaby inna tego typu książka. Z drugiej strony może to i lepiej, że za recenzję bierze się czytelnik "nieskażony" wcześniejszymi pozycjami z tego podgatunku science-fiction - swego rodzaju świeże spojrzenie też może okazać się pomocne. Cóż, nie przedłużam niepotrzebnie tego wywodu i przechodzę do oceny Inkluzji, książki, która wpadła w moje ręce dzięki Trzynastemu Schronowi i która wywarła na mnie pozytywne wrażenie.
© 2010 Zrecenzował Veron
Autor: Arkadij i Borys Strugaccy
Tytuł: Piknik na skraju drogi
Tłumaczenie: Irena Lewandowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2011
Liczba stron: 176
ISBN: 978-83-7648-721-2
Najbardziej metafizyczny piknik na świecie.
Najsłynniejsze dzieło braci Strugackich nie jest długą i wyczerpującą podróżą czytelniczą. Nie jest też marszobiegiem obowiązkowej lektury szkolnej, czytadłem-spacerem czy epicką wyprawą po skarb olśnienia, rewelacji, nowatorstwa, połamania reguł klasycznej literatury. Jest za to najbardziej metafizycznym piknikiem na świecie, biwakiem z którego nie wrócisz, jakim nań poszedłeś. I nie dlatego, że zjawi się psychopatyczny morderca z nożem, jak z horroru klasy C; nie dlatego, ze łupnie burza i jednym zamachem zmąci przyjemność biwakowania, jak i kocyki piknikowe - czy na czym tam się ułożyłeś. I nie, nie dlatego, że i książka-piknik, i w tytule piknik.
© 2011 Zrecenzowała Cichutki Spec
Autor: Robert J. Szmidt
Tytuł: Apokalipsa według Pana Jana
Oryginalny tytuł: Apokalipsa według Pana Jana
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2008
Liczba stron: 396
ISBN: 978-83-7574-008-0
Pierwsze pojawiło się opowiadanie "Ognie w ruinach", zamieszczone w 2001 roku w marcowym numerze czasopisma Science Fiction. Po niecałych dwóch latach pojawiła się kontynuacja opisanych tam wydarzeń, w postaci książki "Apokalipsa według Pana Jana".
Kim jest ów tytułowy bohater? W opowiadaniu został on przedstawiony jako bezwzględny, cyniczny i okrutny członek dawnych władz najwyższego szczebla państwowego, który swoimi zakulisowymi gierkami politycznymi doprowadził do katastrofy Polskę. A nawet i cały świat! W książce dowiadujemy się więcej na temat motywów jego postępowania. Pan Jan, a dokładnie Jan Sobieszczuk, to jeden z najbliższych doradców premiera. W wyniku bezwzględnej walki o stołki (skąd my to znamy) jest coraz bardziej odsuwany na boczny tor. Układa więc śmiały plan przejęcia władzy w kraju. Wykorzystując posiadane jeszcze przez siebie wpływy, podsuwa otoczeniu premiera plany ataku na Ukrainę. W wyniku tego Polska ma odzyskać swoje dawne ziemie, nieudolny rząd popularność i zaufanie, a "głodny i umęczony" naród radość z powodu siły i potęgi Polski. A gdzie jest haczyk?
© 2004 Zrecenzował Squonk
Wznowiona w 2008 roku przez Fabrykę Słów pozycja spod pióra człowieka, dla którego fantastyka jest dniem codziennym. Tym razem do naszych rąk trafi kęs dynamicznej fabuły w realiach political fiction, umiejscowionej w świecie zniszczonym trzecią, nuklearną wojną światową. Pomimo nie najmniejszych gabarytów nie należy spodziewać się niestrawności. Książka z powodzeniem stanie się osnową tygodniowych zajęć, chyba że usiadłszy do niej za pierwszym razem nie oderwiemy się w porę. Niestety ani autor, ani wydawnictwo nie ponoszą odpowiedzialności za nieprzespane noce.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Autor: Robert J. Szmidt
Tytuł: Samotność Anioła Zagłady
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2009
Liczba stron: 330
ISBN: 978-83-7574-114-8
Powieść drogi w świecie pozbawionym życia. W świecie, który po otrzymaniu kilkuset nuklearnych i tysięcy trineutrinowych ciosów ma znów obudzić się do życia. W świecie, który ma jednego Boga.
Porucznik Adam Sawyer to żołnierz amerykańskiej armii, jeden z Aniołów Zagłady, czyli ludzi odpowiedzialnych za wystrzeliwanie pocisków atomowych. Pewnego dnia przychodzi do pracy i musi ponownie przeprowadzić procedurę odpalenia rakiet. Okazuje się, że tym razem nie są to tylko szkolenia, a na powierzchni, wiele metrów nad podziemnym bunkrem, właśnie rozgorzało piekło. Adam wraz ze swoją partnerką z pracy dowiadują się, że są od tej pory są elementami planu Arka, polegającego na ponownym zasiedleniu globu. Poddają się hibernacji, która ma trwać dziesięć lat. Komory kriogeniczne otwierają się jednak znacznie wcześniej? Porucznik Sawyer jest zmuszony do przebycia całej drogi z Zachodniego na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, napotykając na drodze wiele przeciwności losu, ale i mając dużo szczęścia.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Postapokaliptyczne a dokładniej rzecz biorąc, postnuklearne światy Roberta J. Szmidta nie są wycinane według prostej sztancy. Choć często w swoim opiniach, o dziełach z szeroko pojętej postkultury nabijam się z banalnych i sztampowych rozwiązań, jak np. faceci obwieszeni bronią, przemierzający Pustkowia z nieodłącznym psem, ramię w łapę kopiący dupska mutantom - to podczas lektury "Samotności Anioła Zagłady" często łapałem się na tym, że czegoś mi tu brakuje.
Cholerny Mad Max chędożący się z Falloutem w mojej głowie!
© 2009 Zrecenzował Squonk
Autor: H.G. Wells
Tytuł: Wojna światów
Oryginalny tytuł: The war of the worlds
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2004
Liczba stron: 221
ISBN: 8370799892
Historia zagłady cywilizacji ziemskiej zaatakowanej przez kosmitów z Marsa. Mieszkańcy Marsa wyruszają, aby podbić Ziemię. Niszczą przy tym wszystko co staje im na drodze. Broń wymyślona przez ludzi nic nie może im zrobić, wszelkie sposoby ataku zawodzą wobec Marsjan, a żadna ziemska ochrona nie stanowi dla nich przeszkody. Jak się okazuje, Marsjanie mają bardzo prozaiczne cele, dla których podejmują inwazję, to jest konsumpcyjne. Kiedy wydaje się, że już wszystko stracone, pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony...
Tragedia widziana jest oczami głównego bohatera, który wobec szalejącej zagłady stara się odnaleźć żonę i... przeżyć. Niewiele jest tam heroicznego bohaterstwa, nie ma żadnych superbohaterów ocalających Ziemię. Główny bohater jest tak samo zagubiony w nowej rzeczywistości jak cała reszta ludzkości. Obserwuje za to najrozmaitsze postawy otaczających go współtowarzyszy katastrofy.
Wizja Wellsa, uważanego (tuż obok Verne'a) za ojca Science Fiction, dzisiejszemu widzowi może się wydać mocno naiwna, a temat atakujących kosmitów mocno oklepany (występuje on m.in. w "Dniu Niepodległości" oraz wyśmiewającej "kosmiczne" schematy komedii "Marsjanie Atakują"), jednak zapoznać się warto, bo... to po prostu klasyka. I jak każda klasyka, czasem trąca nudą ;)
Ponieważ książka jest napisana mało porywającym stylem i dla większości z nas może być ciężka do przetrawienia, warto zapoznać się chociaż z filmem. ![]()
Autor: Daniel H. Wilson
Tytuł: Robokalipsa
Tytuł oryginalny: Robopocalypse
Wydawnictwo: Znak literanova
Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Data wydania: 2011
Liczba stron: 410
ISBN: 978-83-240-1654-9
Ludzie ludziom zgotowali ten los. Myśl przewodnia zbioru opowiadań "Medaliony" autorstwa Zofii Nałkowskiej trafnie oddaje moje odczucia po lekturze "Robokalipsy" Daniela H. Wilsona. Od razu chcę jednak przeprosić za to, że wykorzystuję jeden z najbardziej znanych i najdoskonalszych cytatów z polskiej literatury do podsumowania książki o nieporównywalnie mniejszej randze emocjonalnej, fabularnej i umieszczonej w zupełnie innym kontekście historycznym. "Robokalipsa" propozycją komercyjną i mającą dawać rozrywkę jest niejako a priori. Staje się to oczywiste po przeczytaniu posłowia autora, w którym dziękuje on m.in. wytwórni filmowej, która już rozpoczęła filmową adaptację jego dzieła. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze takim, jak napisałem wyżej, gdyż Wilson wyraźnie chciał stworzyć coś o wiele głębszego niż atrakcyjne science fiction dedykowane pod natychmiastową - zakładając w ciemno, blockbusterową - ekranizację. I, przyznam szczerze, udało mu się. "Robokalipsa" jest bowiem w ostatnim czasie najlepszym po "Metrze 2033" Dmitrija Głuchowskiego tytułem w klimatach postapokaliptycznych.
© 2011 Zrecenzował Veron
Autor: Vladimir Wolff
Tytuł: Piaski Armagedonu
Oryginalny tytuł: Piaski Armagedonu
Wydawnictwo: Warbook - Wydawnictwo Ender
Data wydania: 2011
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-930066-5-6
Na 64 Festiwalu Filmowym w Cannes w 2011 roku kontrowersyjny duński reżyser Lars von Trier, promując swój konkursowy film, w przypływie osobliwej weny określił państwo Izrael słowami pain in the ass, samego siebie nazywając do tego nazistą współczującym Hitlerowi. W efekcie został uznany persona non grata na prowansalskiej imprezie. Prawdopodobnie pogrzebał wówczas jakiekolwiek szanse na nagrodę dla jednego ze swoich bardziej intrygujących obrazów - notabene "w klimatach" - "Melancholii". Jak się to ma do recenzowanej książki? Chyba nie trzeba nikogo - choć odrobinę zorientowanego w sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie - uświadamiać, w jak bardzo wrażliwy punkt trafił von Trier swoją wypowiedzią. Powiedział głośno to, co zapewne niejeden polityk (choć zapewne i artyści by się znaleźli) skrywa głęboko w sercu, ale z oczywistych powodów ze swymi poglądami nie afiszuje się na forum publicznym. Vladimir Wolff w swojej najnowszej książce z serii "Warbook", "Piaskach Armagedonu", przedstawia rzeczony vontrierowski pain in the ass niecodziennie i z pewnością w jakiś sposób niewygodnie dla wielu politycznych graczy na świecie - stawia bowiem Izrael w roli ofiary. Jeśli zaś pojawi się choć cień ambiwalentnych odczuć w trakcie lektury (żeby była jasność - te nie dotyczą autora tego tekstu!), to znaczyć będzie, że Wolff stworzył naprawdę wartościowe dzieło.
© 2011 Zrecenzował Veron
Autor: Szymun Wroczek
Tytuł: Piter
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Data wydania: Polska 2011
Liczba stron: 600
ISBN: 978-83-61428-46-6
Zapoczątkowany w 2009 roku przez Dmitrija Głuchowskiego, projekt "Uniwersum Metro 2033" to seria książek, będących kontynuacją idei zawartej w popularnej powieści science-fiction "Metro 2033". Ta na dobrą sprawę kanoniczna już lektura w "klimatach" postapokalipsy stała się inspiracją dla równo dwudziestu już wydanych pod szyldem "Uniwersum Metro 2033" powieści (oraz zbioru opowiadań autorstwa czytelników rosyjskiej strony internetowej projektu), a także trzech utworów, które zostaną wydane w Rosji w pierwszym kwartale bieżącego roku (dane z początku stycznia 2012). Autorzy zdołali dotąd opisać szereg lokalizacji, sukcesywnie rozbudowując poatomowy świat, wykreowany przez Głuchowskiego - poza Moskwą m.in. Kijów, Krasnodar, Soczi, gros rosyjskich obwodów, a nawet Wielką Brytanię, Antarktydę i Afrykę (w planach są książki rozgrywające się m.in. w Charkowie, Kazaniu, Mińsku i Włoszech). Książka "Piter", rosyjskiego pisarza ukrywającego się pod pseudonimem Szymun Wroczek, jest chronologicznie trzecią częścią "Uniwersum Metro 2033" (nie licząc książek Głuchowskiego), natomiast pierwszą wydaną w Polsce.
© 2012 Zrecenzował Veron
Autor: John Wyndham
Tytuł: Dzień tryfidów / Poczwarki
Oryginalny tytuł: The Day of Triffids
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 2009
Liczba stron: 450
ISBN: 978-83-7590-039-2
Nocne niebo rozświetlają fantastyczne komety. Wszyscy wychodzą na balkony i trawniki, by na nie popatrzeć. Wszyscy... z wyjątkiem tych, którzy zdecydowali się przespać widowisko lub leżeli w szpitalu lub byli nieprzytomni. Stracili, biedacy, wspaniały widok - ale zyskali dużo więcej. To oni są jedyną garstką ludzi, którzy zachowali wzrok - albowiem cudowna kometa oślepiła wszystkich, którzy na nią spojrzeli. Otępiali, ślepi ludzie padają ofiarą tryfidów - inteligentnych, krwiożerczych roślin. Batalię przeciwko nim wypowiada właśnie ta niewielka garstka, która zachowała wzrok.
Nie jest to na pewno SF wysokich lotów, jednak książkę czyta się dobrze, a wizja zagłady jest bardzo dobrze opisana. Nastrój grozy utrzymany bardzo dobrze, napięcie na przyzwoitym poziomie, a pomysł z tryfidami ma sens i nie trąca tanim horrorem. Można określić tę książkę jako połączenie SF i horroru, z przewagą tego drugiego, chociaż nie jest to typowe straszydło, raczej książka sensacyjna, jeśli chodzi o formę. ![]()
© 2003 Zrecenzowała Twickle
Autor: Janusz Zajdel
Tytuł: Cylinder van Troffa
Oryginalny tytuł: Cylinder van Troffa
Wydawnictwo: SuperNowa
Data wydania: 2008
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-7578-003-1
Janusz Zajdel, uważany za zbyt wcześnie zmarłego następcę Stanisława Lema, z pewnością zalicza się do panteonu pisarzy, którzy potrafili skutecznie poruszać problemy w wyobrażeniu wielu czytelników często istniejące poza sferą poruszania. Z pozoru nieskomplikowane pytania, na które udzielono już tysięcy odpowiedzi, w Cylindrze van Troffa, protoplaście polskich pozycji socjologicznego science fiction, nabierają nowego rozpędu, by zderzyć się z wykreowaną przez autora rzeczywistością. A ta nie przedstawia się dla ludzkości zbyt szczęśliwie.
© 2009 Zrecenzował nie wiem
Kim Newman - "Apocalypse Movies: End of the World Cinema"
General Sir John Hackett - "The Third War World: August 1985"
Pat Frank - "Alas, Babylon"
Magdalena Kozak - "Fiolet"
P. K. Dick i Roger Zelazny - "Dies Irae"
Nevil Shute - "On the Beach"
"Bangs and Whimpers: Stories About the End of the World" - zebrane przez James Frankel
Michael Resig - "The New Madrid Run"
Stephen King - "Danse Macabre"
Larry Niven i Jerru Paurnelle - "Lucifer's Hammer"
David Brin - "Earth"
George R. Stewarts - "Earth bides"
Samuel Glasston i Philip J. Dolan - "The Effects of Nuclear Weapons: 3rd Edition"
Otton Basil - "Brunatna rapsodia"